Aktualności

Dożynki diecezjalno-samorządowe na Pólku pod Bralinem

11 września 2025

„Chcemy dzisiaj modlić się razem z rolnikami i wszystkimi osobami odpowiedzialnymi … za rolnictwo.., żeby w naszej ojczyźnie każdy miał chleba do sytości” – mówił biskup kaliski Damian Bryl podczas dożynek diecezjalno-samorządowych w Sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary Świętej na Pólku pod Bralinem.

Fot. Julia Kubiś

 

Przed Eucharystią bp Damian Bryl obejrzał wieńce dożynkowe przywiezione przez delegacje rolników z 33 dekanatów diecezji kaliskiej oraz 12 sołectw gminy Bralin. Biskup podziwiał trud pracy, który rolnicy włożyli w przygotowanie wieńców. Podczas Mszy św. biskup kaliski poświęcił wieńce i chleb dożynkowy.
W homilii celebrans dziękował rolnikom za ich trud pracy na roli. – Drodzy rolnicy bardzo dziękujemy za trud tegorocznych zbiorów. Wszyscy żyjemy dzięki pracy waszych rąk. Dzisiaj chcemy, żebyście usłyszeli to słowo dziękuję – powiedział bp Bryl.
Wskazywał, że dzisiejsze święto zaprasza do uznania naszej zależności od Pana Boga, uznania, że potrzebujemy błogosławieństwa Bożego. – Dzisiaj w rolnictwie mamy coraz doskonalsze maszyny, urządzenia, traktory, coraz doskonalsze nawozy, technologie i może nam się wydawać, że wszystko zależy od nas, że wszystko jest w naszych rękach i w naszej głowie. A jednak chociażby zmagania tegorocznych żniw pokazują, że nie wszystko jest od nas zależne. My ludzie wierzący wierzymy, że obok tego co od nas zależy wszystko jest w rękach Pana Boga i dzisiaj chcemy to wyznać – zaznaczył kaznodzieja.
Zachęcał wiernych, aby szanowali świat i w mądry oraz roztropny sposób go wykorzystywali. – Ważne jest, żebyśmy wykorzystywali tak ten świat, aby w dobrym stanie przekazać go następnym pokoleniom. Proszę, nie myślmy tylko o sobie. Każdy chce jak najwięcej wydobyć, ale musimy pomyśleć o tych, którzy przyjdą potem, żeby i oni mogli cieszyć się owocami ziemi i zaangażowania człowieka – podkreślił celebrans.
Akcentował, że chleb trzeba sprawiedliwie dzielić. – Chcemy modlić się razem z rolnikami i wszystkimi osobami odpowiedzialnymi, żeby ten chleb, który otrzymaliśmy został sprawiedliwie podzielony, żeby tego chleba nikomu nie zabrakło, żeby w naszej ojczyźnie każdy miał tego chleba do sytości. Chcemy też pamiętać o was drodzy rolnicy i prosić wszystkich, od których to zależy, żebyście mogli to ziarno, które zebraliście sprzedać w odpowiedniej cenie, żebyście mogli utrzymać wasze gospodarstwa, wyżywić waszych najbliższych, ale także by wasze gospodarstwa mogły dalej rozwijać się – mówił pasterz Kościoła kaliskiego.
Prosił wiernych, aby pamiętali o tych, którym chleba brakuje. – Siostry i bracia rozejrzyjmy się wokół siebie, w naszych wioskach, w naszych miastach i przyjrzyjmy się, czy nie ma tych, którym chleba brakuje. Bogu dziękujemy, że w wielu miastach i gminach mamy dobrze rozwinięte organizacje pomocowe, ale ważne jest, żebyśmy my ludzie wiary nie stracili wrażliwości, żebyśmy potrafili dostrzec potrzebujących. Może trzeba komuś przynieść chleb, bo nie ma możliwości pójścia do sklepu. Dbajmy o to, żeby chlebem sprawiedliwie dzielić się – wskazywał kaznodzieja.
Przekonywał, że dożynki to szczególny czas, w którym wracamy do pięknych zwyczajów i tradycji. – Dożynki są ważne dla młodego pokolenia, żeby ich wprowadzać w pewną kulturę, zwyczaje, żeby uczyć ich pięknego patriotyzmu, mądrego zaangażowania na rzecz naszej ojczyzny i tych wszystkich małych ojczyzn, które w naszych gminach, w naszych wioskach tworzymy. Dbajmy, proszę o to – powiedział bp Bryl.
Wraz z biskupem kaliskim Damianem Brylem modlili się: ks. kan. Roman Krzyżaniak, proboszcz parafii św. Anny w Bralinie, ks. Marcin Nowicki, diecezjalny duszpasterz rolników, sołtysów i środowisk wiejskich, duchowieństwo, przedstawiciele władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych oraz licznie zgromadzeni wierni.
Po Eucharystii korowód dożynkowy udał się do Mnichowic, gdzie starostowie dożynek Aneta Parzonka i Andrzej Białek z Mnichowic złożyli bochen chleba na ręce biskupa kaliskiego Damiana Bryla, wicemarszałka województwa wielkopolskiego Krzysztofa Grabowskiego, starosty kępińskiego Alicji Śniegockiej i wójta gminy Bralin Karola Wanzka.

Tekst: Ewa Kotowska-Rasiak/diecezja.kalisz.pl/KAI

 

Fot. Rafał Dąbik:

 

 

Fot. Julia Kubiś:

Cudowny Obraz Matki Bożej

24 sierpnia 2025

Obraz Matki Bożej został ukoronowany koronami papieskimi w roku 1717. Ponownej koronacji dokonano w roku 1910. Zakrywa go srebrna zasuwa z roku 1723, na której widnieje artystyczna kompozycja odnosząca się do Niepokalanego Po­częcia NMP. Przed obrazem codziennie o godz. 21 ma miejsce Apel Jasnogórski.

Największym skarbem Jasnej Góry jest Cudowny Wizerunek Matki Bożej. Dzięki niemu Jasna Góra stała się w XV w. jednym z największych sanktuariów maryjnych w Polsce. Faktu, dlaczego tak się stało, nie wyjaśnia ani legenda, która przypisuje autorstwo ikony św. Łukaszowi Ewangeliście, ani protekcja królewskiej pary – Jadwigi i Władysława Jagiełły. Przyczyna niezwykłości tego miejsca musi być głębsza, ale należy podkreślić, że na Jasnej Górze nigdy nie odnotowano żadnych objawień maryjnych, jak to miało miejsce w innych sanktuariach. Siłą i tajemnicą, które do stóp Pani Jasnogórskiej przyciągają pielgrzymów, jest Jej Cudowny Obraz. Bez niego Jasna Góra byłaby tylko zbiorem budynków, pamiątek i dzieł sztuki, być może pięknym i bogatym, lecz martwym muzeum.

Najstarszy opis wizerunku Matki Bożej podaje Jan Długosz w Liber Beneficiorum: „Obraz Maryi Najchwalebniejszej i Najdostojniejszej Dziewicy i Pani, Królowej świata i Królowej naszej (…) wykonany dziwnym i rzadkim sposobem malowania (…) o przeładnym wyrazie twarzy, która spoglądających przenika szczególną pobożnością – jakbyś na żywą patrzył”. Malowidło zalicza się do typu przedstawień określanego mianem Hodegetrii. Nazwa ta oznacza „Tę, która prowadzi”. Ukazuje Maryję jako Matkę Boga, ale też Matkę każdego człowieka.

O początkach Obrazu i jego dziejach do 1382 r., nie posiadamy pewnych i ściśle historycznych wiadomości – jedynie tradycję i różne pobożne podania. Według tradycji, Obraz Jasnogórskiej Pani miał malować św. Łukasz Ewangelista jeszcze za życia Najświętszej Panienki. Ta sama tradycja podaje nawet, że Obraz jest malowany na płycie stołu używanego przez świętą Rodzinę w Nazarecie.

W IV wieku św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała przywieźć ze sobą ten Obraz do Konstantynopola. Tam doznawał on wielkiej czci i był pomocą w chwilach zwłaszcza wielkich nieszczęść jak zaraźliwe choroby, epidemie itp. Około wieku IX czy X Obraz powędrował na północ, gdzie ostatecznie na stałe spoczął w zamku Bełzkim, na północny wschód od Lwowa, na Rusi Czerwonej.

W roku 1382 Władysław, książę Opola, w imieniu króla Ludwika Węgierskiego sprawował rządy na Rusi. Książę chcąc zabezpieczyć Obraz przed ewentualnym zbezczeszczeniem ze strony pogańskich Tatarów (raz podczas oblegania zamku Bełzkiego strzała tatarska wpadając przez okno kaplicy ugodzić miała w szyję Matki Bożej), postanowił przewieźć Obraz do Opola na Śląsk. Kiedy w drodze zatrzymał się na krótki odpoczynek w Częstochowie u podnóża, kościółka na Jasnej Górze, Matka Boża miała mu dać poznać Swą wolę, iż chce tutaj właśnie pozostać. Opolczyk pozostawił więc Obraz na Jasnej Górze, oddając go pod opiekę białym Ojcom Paulinom, sprowadzonym z Węgier w 1382 roku.

Okruchy z dziejów Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej

Obraz namalowany jest na trzech deskach lipowych o łącznych wymiarach: wysokość 121,8 cm, szerokość 81,3 cm, maksymalna grubość 3,5 cm. Przedstawia Najświętszą Maryję Pannę w postawie stojącej, w półpostaci z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Maryja jest zwrócona do wiernych, a twarz Dzieciątka – w kierunku pielgrzyma, choć nie zatrzymuje na nim wzroku. Obydwa oblicza łączy wyraz zamyślenia, jakby pewnej nieobecności, i powagi. Prawy policzek Matki Bożej znaczą dwie równolegle biegnące rysy, przecięte trzecią na linii nosa. Na szyi widać sześć cięć, z których dwa są widoczne dość wyraźnie, zaś pozostałe cztery – słabiej. Dzieciątko, przyodziane w sukienkę koloru karminowego, spoczywa na lewym ramieniu Maryi; w lewej ręce trzyma księgę, prawą zaś unosi ku górze w charakterystycznym geście nauczyciela, władcy lub błogosławieństwa. Prawa ręka Maryi spoczywa na piersi, wskazując na Jezusa, jedynego Zbawiciela świata. Niebieskogranatowa suknia i tego samego koloru maforion Matki Bożej ozdobione są złocistymi liliami andegaweńskimi. Nad czołem Dziewicy malarz umieścił sześcioramienną gwiazdę. Wizerunek Matki Bożej jest namalowany na tle koloru niebiesko- zielonego, który przechodzi w odcień morskiej fali. Dominującym elementem ikony są złocone nimby wokół głów Maryi i Jezusa – symbol Boga Ojca, które zlewają się w jedną kompozycję, stanowiąc charakterystyczny detal, kontrastujący z ciemną karnacją twarzy świętych postaci. Stąd niekiedy Matka Boża bywa nazywana „Czarną Madonną”.

W roku 1430 na Jasnej Górze zrabowano kosztowne wota z kaplicy, jak również uszkodzono Cudowny Obraz. Po odarciu z kosztowności Obraz został pocięty szablą i połamany. Odnaleziono go, według tradycji, w miejscu, gdzie dziś stoi kościół św. Barbary z cudownym źródełkiem, niedaleko Jasnej Góry. Ojcowie Paulini przywieźli zniszczony Obraz do Krakowa, na dwór króla Władysława Jagiełły, który wraz z małżonką swą, św. Jadwigą, jest fundatorem najstarszej części kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze.

Sprawą odrestaurowania Obrazu zajął się sam Król Władysław Jagiełło. Liczne były trudności związane z techniką malarską Obrazu Jasnogórskiego. Był on prawdopodobnie tak zniszczony, że zdecydowano na dotychczasową, uznaną za relikwię deskę nałożyć nowe płótna i przemalować wizerunek, według rysunku widocznego na starych zniszczonych płótnach, których kawałki pozostawiono pod płótnami nowymi. Trwałym śladem zniszczenia Obrazu w roku 1430 są blizny na Twarzy Matki Bożej.

Charakterystyczną cechą, po której każdy rozpozna Obraz Jasnogórski, są blizny na twarzy Matki Bożej. Obraz Jasnogórski nosi na sobie znamiona ran i bólu. Ran tych, cięć na Obrazie jest wiele (na szyi, na twarzy i dwie pod prawym okiem). Jakby chciała powiedzieć nam Matka Boża, że jest Matką i Królową umęczonego i udręczonego przez wieki Narodu. Jak siedem mieczów boleści przebiło Jej serce pod Krzyżem, tak teraz znaki bolesnych ran nosi na swym Jasnogórskim Obliczu.

Po lewej stronie wizerunku umieszczone są insygnia Matki Bożej Królowej Polski berło i jabłko, wykonane w 1926 r. z fundacji kobiet polskich przez warszawską firmę „Bracia Łopieńscy”. Po prawej stronie obrazu znajdują się: Złota Róża i złote wotum w kształcie serca z na­pisem „TOTUS TUUS” – przekazane przez Ojca Świętego Jana Pawła II w 1979 i 1982 r.

Niezwykłym i wstrząsającym wotum pozostawionym przez św. Papieża Jana Pawła II, obecnie eksponowanym w specjalnej kasecie na ołtarzu Matki Bożej, jest pas jego sutanny, przestrzelony i zakrwawiony w czasie zamachu na Placu św. Piotra 13 maja 1981 r.

Obraz Matki Bożej zakrywa srebrna zasuwa z 1723 r. z alegoryczną kompozycją odnoszącą się do Niepokalanego Po­częcia NMP. Zasuwę otacza bordiura z 1763 r., będąca fundacją rodziny Działyńskich.

Jasnogórski obraz od początku zasłynął cudami, które rozsławiły częstochowskie sanktuarium maryjne i sprawiły, że na Jasną Górę zaczęli przybywać pielgrzymi z całej Polski, a w następnych stuleciach z odleglejszych krajów Europy. Zmarły w 1480 r. Jan Długosz pisał: „Z całej Polski i krajów sąsiednich, mianowicie: Śląska, Moraw, Prus i Węgier, na uroczystość Maryi Świętej – której rzadki i nabożny obraz w tym miejscu się znajduje – zbiegał się lud pobożny dla zdumiewających cudów, jakie za przyczyną naszej Pani i Orędowniczki tu się dokonały”. Znakiem wiary pielgrzymów były liczne wota ofiarowywane Matce Bożej, których wartość i dziś należy określać przede wszystkim wartością intencji, w jakiej były składane, czystej i wzniosłej, a nie ich kosztownością czy osobą ofiarodawcy.

Źródło: https://jasnagora.pl/cudowny-obraz-matki-bo%C5%BCej

Św. Bernard z Clairvaux – patron cystersów i pszczelarzy

18 sierpnia 2025

Boże, Ty sprawiłeś, że święty Bernard, opat, przejęty gorliwością o Twoją chwałę płonął jak ogień i oświecał Twój Kościół, spraw, za jego wstawiennictwem, abyśmy napełnieni tym samym duchem postępowali jak dzieci światłości. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

Bernard urodził się w rycerskim rodzie burgundzkim, na zamku Fontaines pod Dijon (Francja) w 1090 r. Ojciec marzył dla syna o karierze na dworze księcia Burgundii. W Boże Narodzenie Bernardowi miało się pojawić Dziecię Boże i zachęcać chłopca, aby poświęcił się służbie Bożej. Kiedy Bernard miał 17 lat, umarła mu matka. Zwrócił się wówczas do Maryi, by mu zastąpiła matkę ziemską. Będzie to jeden z rysów charakterystycznych jego ducha: tkliwe nabożeństwo do Bożej Matki.

Mając 22 lata wstąpił do surowego opactwa cystersów w Citeaux, pociągając za sobą trzydziestu towarzyszy młodości, a także pięciu swoich braci, z których jeden zdążył już wcześniej założyć rodzinę, oraz wuja. Niedługo potem również jego ojciec wstąpił do tego opactwa. Żywoty Bernarda głoszą, że wśród niewiast powstała panika, iż nie będą miały mężów, bo wszystko, co było najszlachetniejsze, Bernard zabrał do zakonu.

Przez św. Stefana, opata, został wysłany do założenia nowego opactwa w Clairvaux i został jego pierwszym opatem. W tym samym roku otrzymał święcenia kapłańskie. Miał wówczas 25 lat. W tym opactwie pozostał przez 38 lat jako opat. Nastąpił wówczas wielki rozkwit tego klasztoru, dzięki czemu szybko powstały następne (w liczbie stu sześćdziesięciu ośmiu).

Bernard był nie tylko gorliwym opatem swojej rodziny zakonnej. Zasłynął także jako myśliciel, orator, teolog i kontemplatyk. Założył około trzystu fundacji zakonnych, w tym także cysterską fundację w Jędrzejowie. Wywarł wpływ na życie Kościoła swej epoki. Był jedną z największych postaci XII wieku. Nazwano go „wyrocznią Europy”. Był doradcą książąt, biskupów i papieży. Był zwolennikiem uprawiania teologii kontemplatywnej w klasztorach, w harmonii z żywą wiarą, nie zaś czysto racjonalnej, skupionej na dedukcjach logicznych, do której skłonność mieli teologowie w szkołach katedralnych. Stąd m.in. jego spory z teologami scholastycznymi, choćby z Piotrem Abelardem.

Z polecenia Eugeniusza III ogłosił II krucjatę krzyżową. Napisał regułę templariuszy, zakonu powołanego w 1118 r. do ochrony pielgrzymów od napadów i stania na straży Grobu Chrystusa.

Wyróżniał się także nabożeństwem do Męki Pańskiej. Na widok krzyża zalewał się obfitymi łzami. Bracia zakonni widzieli nieraz, jak czule rozmawiał z Chrystusem ukrzyżowanym. Dla wyrażenia swojej miłości do NMP nie tylko pięknie o Niej pisał, ale często Ją pozdrawiał w Jej świętych wizerunkach. Powtarzał wówczas radośnie Ave, Maria! Legenda głosi, że raz z figury miała mu odpowiedzieć Matka Boża na to pozdrowienie słowami: Salve, Bernardzie! Ikonografia często przedstawia go w tej właśnie sytuacji. Nadzwyczajny dar wymowy zjednał mu tytuł doktora miodopłynnego.

Zmarł w Clairvaux 20 sierpnia 1153 r. Do chwały świętych wyniósł go papież Aleksander III w 1174 roku. Doktorem Kościoła ogłosił Bernarda papież Pius VIII w 1830 roku.

Bernard jest czczony jako patron cystersów, a także pszczelarzy; wzywany jako opiekun podczas klęsk żywiołowych, sztormów oraz w godzinie śmierci.

Bitwa Warszawska i Święto Wojska Polskiego

15 sierpnia 2025

W 1920 r., kiedy wojska bolszewickie nacierały na stolicę, przełom w walce nastąpił 15 sierpnia. Sukces nad wrogiem odniosła 5 Armia gen. Władysława Sikorskiego, która walczyła z nacierającymi 4 i 15 Armią bolszewicką oraz nastąpiło odbicie Ossowa i Radzymina. Tego samego dnia kaliski 203 Pułk Ułanów zdobył sztab 4 Armii bolszewickiej w Ciechanowie, a wraz z nim – kancelarię armii, magazyny i jedną z dwóch radiostacji służących wrogowi do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku.

Przestrojono polski nadajnik na częstotliwość bolszewicką i rozpoczęto zagłuszanie nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa na tej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego – jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć. Brak łączności praktycznie wyeliminował 4 Armię z walki o stolicę.

Bitwa Warszawska została uznana za 18. przełomową bitwę w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i zatrzymała marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią.

W 1923 r. rozkazem nr 126 gen. Stanisława Szeptyckiego 15 sierpnia wprowadzono w kraju Święto Żołnierza.

W rocznicę wiekopomnego rozgromienia nawały bolszewickiej pod Warszawą święci się pamięć poległych w wiekowych walkach z wrogiem o całość i niepodległość Polski – głosił okólnik ministra spraw wojskowych.

 Dokument regulował także program święta.

W przeddzień Święta Żołnierza o godz. 20-ej capstrzyk orkiestr wojskowych na ulicach miasta garnizonowego; w dzień święta przed południem przegląd wojsk z nabożeństwem i błogosławieństwem; po południu uroczystości ogólnonarodowe; uroczysty wieczorny apel – czytamy.

Po II wojnie światowej władze PRL przeniosły obchody początkowo na maj, a później na 12 października, upamiętniając bitwę pod Lenino.

Mimo tego zgodnie z ustawą z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy 15 sierpnia Polacy nie szli do pracy. Mogli tego dnia świętować uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Na ten dzień miliony wiernych docierają w pielgrzymkach pieszych na Jasną Górę, gdzie do dziś odbywają się centralne uroczystości religijne.

Święto Wojska Polskiego w dniu 15 sierpnia przywrócił Sejm ustawą z 30 lipca 1992 r.

Źródło tekstu: farmer.pl

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

15 sierpnia 2025

„Kochajcie Maryję i czyńcie wszystko, co możecie, aby Ją ludzie kochali. Odmawiajcie ku Jej czci różaniec. Czyńcie to zawsze”.

św. o. Pio

Wiarę w Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny w formie dogmatu ogłosił dopiero 1 listopada 1950 r. papież Pius XII.

Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu swojego ziemskiego życia została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały – ogłosił papież w konstytucji apostolskiej”Munificentissimus Deus (Najszczodrobliwszy Bóg).

Dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny nie mówi jednak nic na temat śmierci Maryi. Kwestię tę podjął dopiero papież Jan Paweł II w katechezie 25 czerwca 1997 r. Opowiedział się wówczas za tezą, że Maryja, podobnie jak każdy człowiek, umarła, a następnie została przez Jezusa wskrzeszona, czyli dostąpiła zmartwychwstania z ciałem i duszą i została wzięta do nieba.

Choć Kościół głosi, że Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego na mocy szczególnego przywileju Bożego, nie znaczy to, że otrzymała Ona również cielesną nieśmiertelność – powiedział papież.

Dodał, że przejście do innego życia było dla Maryi dojrzewaniem łaski w chwale, toteż w tym właśnie przypadku można było pojmować śmierć jako zaśnięcie.

Treść ogłoszonego przez Piusa XII dogmatu potwierdziła wielowiekową wiarę Kościoła. Święto Wniebowzięcia Matki Bożej obchodzone było już na przełomie V i VI wieku pod nazwą Zaśnięcie Bogurodzicy, czyli Koimesis. W Ogrodzie Oliwnym wzniesiono np. świątynię ku czci Zaśnięcia Matki Bożej.

Tradycja wschodnia do dziś uznaje, że Maryja przeszła przez bramę śmierci (zasnęła w Panu) i dopiero po tym została wzięta z ciałem i duszą do nieba. Cerkiew prawosławna świętuje trzy fakty: śmierć – zaśnięcie Matki Bożej, jej zmartwychwstanie i następujące po nim wniebowzięcie. W związku z tym, według słów biskupa Łazarza (Puhalo), nie mówi się, że chrześcijanin umiera, tylko że „udaje się na spoczynek” lub „zasypia”, ponieważ „śmierć jest tylko chwilą, po której każdy człowiek wstaje”.

W Kościele Zachodnim święto obchodzono od VII w. pod nazwą Wniebowzięcia.

W tradycji ludowej 15 sierpnia obchodzone jest święto Matki Bożej Zielnej (w Polsce), Korzennej (w Czechach), Kwietnej (w Niemczech – w Bawarii i Nadrenii), Żytniej (w Estonii). Tego dnia podczas nabożeństw święci się kwiaty i zioła, modląc się o błogosławieństwo dla pól i plonów.

Istnieją dwa tłumaczenia tego zwyczaju. Jeden związany jest z apokryfami, czyli niekanonicznymi księgami, według których św. Tomasz po Wniebowzięciu wszedł do grobu, gdzie miało spoczywać ciało Maryi, i zobaczył tam jedynie kwiaty i zioła. Drugi przekaz mówi, że kwiaty i zioła są symbolem Matki Bożej, która jest „najpiękniejszym owocem ziemi”.

Wierzono powszechnie, że poświęcony w kościele bukiet nabiera właściwości leczniczych. W drodze powrotnej z kościoła pozostawiano zioła na polach, aby szkodniki nie zagrażały zbiorom. Po kilku dniach zabierano je do domu i przechowywano za obrazami religijnymi.

Źródło tekstu: farmer.pl

Życiorys św. Rocha

10 sierpnia 2025

Hymn o świętym Rochu

Witaj Rochu, mężu święty,
Tyś z wielkiego rodu wzięty!

Krzyżem świętym naznaczony,
Z lewéj boku Twego strony.

Gdy miejsca święte obchodzisz,
Zapowietrzonych przywodzisz

Do zdrowia samém dotknieniem,
Z wielkiem wszystkich podziwieniem.

Pozdrowienieć ponawiamy,
Zachowaj nas – upraszamy –

Od wrzodów, moc nad któremi
Wziąłeś słowy anielskiemi.

Obraz Św. Rocha w kościele w Kuźnicy Skakawskiej

 

Święty Roch urodził się około 1295 roku w Montpellier (Francja). Niestety nie zachowało się o nim zbyt wiele pewnych wiadomości. W wieku 19 lat został sierotą. Po sprzedaniu znacznego majątku, który odziedziczył po rodzicach, rozdał co miał ubogim i wybrał się jako pielgrzym do Rzymu. Nie dane mu jednak było dotrzeć od razu do Wiecznego Miasta. Po drodze, we miasteczku włoskim Acquapendente, zaskoczyła go epidemia dżumy. Miasto wyglądało jak wymarłe. W domach były tylko trupy lub konający chorzy. I tu objawiło się wielkie serce młodego wędrowca z Francji i jego miłość bliźniego. Zgłosił się do miejscowego szpitala, oferując swoją pomoc. Chodził od łóżka do łóżka pocieszając, budząc otuchę i wiarę w Boga. Całe dnie i noce trwał na swym posterunku, niosąc chorym to, czego żaden lekarz nie był w stanie im dać, serdeczną wiarę i to, czym go Bóg obdarzył – moc uzdrawiania. Zjednywało mu to sławę świętego. Uciekając przed otaczającym go tłumem wielbicieli, opuścił miasto i udał się do Rzymu. Tu spędził około trzech lat, nawiedzając kościoły, opiekując się chorymi i ubogimi, gdyż również Rzym był dziesiątkowany przez panującą zarazę. Również w Rzymie Bóg za jego pośrednictwem zaczął czynić cuda: kogo tylko dotknęła jego ręka, ten powracał do zdrowia. Gdy zaraza ustała Roch postanowił wrócić do Francji. W Piacenza zastał znowu epidemię dżumy. Przy posłudze chorym zaraził się. W swej ogromnej prostocie i poddaniu się woli Bożej, by nie zarazić innych, wyczołgał się do pobliskiego lasu. Według podania, wytropił go tam pies, a po śladach psa odkrył go właściciel pobliskiego gospodarstwa. Dobry ten człowiek zabrał go do siebie i opiekował się nim. Po odzyskaniu zdrowia Roch postanowił wrócić do swego rodzinnego miasta. Gdy jednak znalazł się nad Lago Maggiore, w miasteczku Angera, pochwycili go żołnierze pograniczni, biorąc za szpiega włoskiego, i uwięzili go. Pięć lat przesiedział w więzieniu, gdzie poddawano go różnym przesłuchaniom i torturom. Gdy przyjął z rąk kapłana ostatnie sakramenty, czując zbliżającą się śmierć, wzniósł swoje oczy ku niebu i rzekł: Panie, jeśli mam o co prosić, to spraw łaskawie, aby dla zasług najukochańszego Syna Twego został uleczony każdy, który mnie w zaraźliwej chorobie wezwie o pomoc. Według innych hagiografów, napis odkryty po jego śmierci na ścianie celi więziennej głosił: Ci, którzy zostaną dotknięci zarazą, a będą wzywać na pomoc św. Rocha, jako swego pośrednika i orędownika, będą uleczeni. Św. Roch jest zaliczany do grona tzw. Czternastu Wspomożycieli. W ikonografii przedstawiany jest jako młody pielgrzym lub żebrak w łachmanach, z psem liżącym mu rany albo biegnącym obok. Jego atrybutami są: anioł, pies trzymający w pysku chleb, torba pielgrzyma.

Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Możesz w każdej chwili zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce — blokować lub usuwać pliki cookies. Wyłączenie niektórych rodzajów cookies może ograniczyć funkcjonalność strony.