
Aktualności
Zaproszenie do wzięcia udziału w akcji „250 lip dla parafii Diecezji Kaliskiej”
5 lipca 2026
W ramach obchodów „Czasu dla Stworzenia 2026" Telewizja Dom Józefa oraz Diecezjalny Duszpasterz Środowisk Laudato si' zapraszają parafie Diecezji Kaliskiej do udziału w akcji „250 lip dla parafii Diecezji Kaliskiej".Inicjatywa wpisuje się w ogólnopolskie obchody jubileuszu „Pieśni słonecznej" św. Franciszka z Asyżu realizowane pod hasłem „800 drzew na jubileusz Pieśni słonecznej św. Franciszka". Dzięki współpracy z Leśnym Kompleksem Promocyjnym „Lasy Rychtalskie", Nadleśnictwem Antonin oraz Nadleśnictwem Syców do parafii trafi 250 sadzonek polskiej lipy, które będą mogły zostać posadzone na terenach przykościelnych.Celem akcji jest promowanie troski o stworzenie, budowanie odpowiedzialności za środowisko naturalne oraz rozwijanie świadomości ekologicznej inspirowanej nauczaniem Kościoła. Posadzone drzewa staną się trwałym znakiem wdzięczności za dar stworzenia i troski o przyszłe pokolenia.Od 1 lipca na stronie www.domjozefa.tv dostępna będzie mapa zgłoszonych parafii oraz formularz umożliwiający udział w projekcie i rezerwację sadzonek.Organizatorzy zachęcają wspólnoty parafialne do aktywnego włączenia się w inicjatywę, która łączy wymiar ekologiczny, edukacyjny i duchowy, przypominając o chrześcijańskiej odpowiedzialności za wspólny dom.Źródło: https://diecezja.kalisz.pl/news/akcja-250-lip-dla-parafii-diecezji-kaliskiej-zaproszenieNowenna do Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
28 czerwca 2026W 2026 roku przypada 70. rocznica złożenia Jasnogórskich Ślubów przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Propozycja tekstu nowenny pt. "Ratuj Ojczyznę" - w pliku .pdfOdznaka Honorowa dla ks. prałata Modlińskiego
15 czerwca 202612 czerwca w auli im. prof. Jerzego Rubińskiego Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Kalisza z okazji Święta Miasta Kalisza podczas, której obywateli miasta uhonorowano wyróżnieniami szczególnie zasłużonych dla Kalisza.
Zaproszonych gości powitali prezydent Krystian Kinastowski i Sławomir Lasiecki – przewodniczący Rady Miasta Kalisza. Wśród uhonorowanych odznaką znaleźli się ks. prałat Adam Modliński, proboszcz parafii katedralnej św. Mikołaja w Kaliszu. W uzasadnieniu wyróżnienia dla ks. prałata napisano, że w swoich działaniach kieruje się on szczególną troską o obiekty sakralne parafii katedralnej, które od kilkunastu lat są poddawane pracom konserwatorskim. „Ks. prałat jest otwarty i aktywnie sprzyja wszelkim działaniom służącym promocji dziedzictwa historycznokulturowego Kalisza, wydarzeń patriotycznych, koncertów oraz innych przedsięwzięć służących popularyzacji wiedzy o historii miasta i kraju” – napisano w uchwale Rady Miasta. Zauważono również, że za sprawą otwartości na współpracę i życzliwości ks. prałata Adama Modlińskiego Katedra św. Mikołaja jest ważnym ośrodkiem życia muzycznego w mieście. Nie sposób pominąć jego zaangażowania w działania służące popularyzacji wiedzy historycznej o dziejach Kalisza i świątyni. „Zaangażowanie ks. prałata Modlińskiego w życie społeczno-kulturalne miasta, jego ogromne zasługi dla Kalisza w zakresie ochrony i zachowania zabytków architektury i sztuki, popularyzacji wiedzy historycznej o mieście i kraju, podnoszenia turystycznej atrakcyjności naszego miasta oraz tworzenia wydarzeń muzycznych w katedrze w pełni zasługuje na wyróżnienie ks. prałata Adama Modlińskiego Odznaką Honorową Miasta Kalisza” – napisano w uchwale Rady Miasta.Obecny na gali ks. bp Damian Bryl zaznaczył, że to miasto tworzymy razem, każdy w swoim miejscu i w tej przestrzeni, która jest mu dana. Duchowny przytoczył fragment z encykliki Magnifica Humanitas papieża Leona XIV mówiący o współodpowiedzialności i życzył, aby troszcząc się i mierząc z codziennymi wyzwaniami, nie zapomnieć o podstawowych wartościach. Tekst: Arleta Wencwel-Plata
Zdjęcie: Andrzej KurzyńskiŹródło: https://www.opiekun.kalisz.pl/odznaka-honorowa-dla-ks-pralata-modlinskiego/Obraz Ecce Homo
14 czerwca 2026KRÓLU NIEBIOS, CIERNIEM UKORONOWANY, UBICZOWANY, W PURPURĘ ODZIANY, KRÓLU ZNIEWAŻONY, OPLWANY, BĄDŹ KRÓLEM I PANEM NASZYM TU I NA WIEKI. AMEN.
Modlitwa św. Br. Alberta
Zanim Adam Chmielowski podjął decyzję o wstąpieniu do zakonu jezuitów, zaczął malować we Lwowie w 1879 r. obraz przedstawiający ubiczowanego Chrystusa. Według przekazów rodziny, miał mu pozować do tego obrazu jego kuzyn, Bolesław Krzyżanowski. Wizerunek ten malował z przerwami, bardzo długo. Wiemy ze wspomnień Braci Albertynów, że miał go ze sobą, niewykończony w Krakowie, w mieszkaniu na Skałce. Mimo niewykończenia obraz robił na widzu głębokie wrażenie; bracia odprawiali przed nim rozmyślania, a metropolicie obrządku greckokatolickiego Andrzejowi Szeptyckiemu tak bardzo się spodobał, że Brat Albert, zniewolony jego naleganiami, musiał mu go podarować, wykończywszy go uprzednio - jak się sam wyraził – „po rzemieślniczemu”. Oto jego własne słowa: „Obszedłem się z tym obrazem jak partacz ostatni, lecz tak mnie molestował metropolita, że aby mieć spokój, dokończyłem go po rzemieślniczemu”.Obraz jest istotnie niezupełnie wykończony. Przemawia jednak wyjątkową głębią wyrazu. Metropolita Andrzej Szeptycki zauważył, że obraz Ecce Homo jest nowym przedstawieniem Serca Pana Jezusa. Brat Albert zdeformował trochę ramię Chrystusa. Czerwony płaszcz opada z ramion tak, że zarysowuje na ubiczowanej piersi Zbawiciela olbrzymie serce. Cały Chrystus zamienia się w serce - zbiczowane Serce Jezusa.
Ten najlepszy z obrazów św. Brata Alberta pozostał we Lwowie. W 1939 r. znalazł się na Wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Szeptycki, pod koniec swego życia przekazał go do Muzeum Archidiecezjalnego pod opiekę studytów - mnichów bazyliańskich. Według relacji Brata Starszego Bonawentury Mroza, bracia albertyni prosili metropolitę o odstąpienie im tego obrazu, ale odmówił, ofiarując w zamian jego kopię (nie wiemy, czy udaną). Bracia, po wojnie opuszczając w pośpiechu Lwów, kopii tej ze sobą nie zabrali. Studyci zostali rozproszeni, a zbiory archiwalne dostały się do Muzeum Sztuki Ukraińskiej we Lwowie przy ul. Drahomanowa.Po II wojnie światowej nikt nie wiedział, co się stało z obrazem Ecce Homo. Można było przypuszczać, że został zniszczony w zawierusze wojennej przez sowietów. Siostry albertynki próbowały różnych sposobów, by go odnaleźć, jednak bezskutecznie. We Lwowie mieszkała wychowanka sióstr, Olga Moskalewicz, z którą siostry nawiązały kontakt. Ona to, 7 lutego 1972 r przekazała wiadomość, że po długich poszukiwaniach odnalazła obraz w Muzeum Ukraińskim i zorientowała się, że istnieje możliwość odzyskania go przez Zgromadzenie Sióstr Albertynek. Obraz ten jako religijny, dla muzeum nie przedstawiał żadnej wartości, więc dyrektor wyraził chęć zamiany go na jakieś inne dzieło ukraińskiego malarza, np. Iwana Trusza. W trakcie poszukiwań okazało się, iż w DESIE znajdował się obraz tego malarza; przedstawiał krajobraz - cyprysy na tle zachodzącego słońca. Wyszukał go o. Władysław Kluz OCD i zakupił 4 sierpnia 1972 r.
W lutym 1976 r. siostry otrzymały od pani Olgi ze Lwowa kolorowe zdjęcia i diapozytywy obrazu Ecce Homo. W marcu 1976 r. doc. Helena Blumówna i mgr Barbara Domańska oceniły obraz Trusza jako autentyczny i wartościowy. Dnia 5 marca 1976 r. siostry albertynki wysłały do radzieckiego Ministerstwa Kultury i Sztuki list polecony w sprawie wymiany obrazów. Dołączono fotografie obydwu obrazów oraz oświadczenie z Muzeum Narodowego w Krakowie.
2 kwietnia 1976 r. siostry otrzymały wiadomość ze Lwowa, że sprawa wymiany obrazów jest aktualnie omawiana. Dnia 13 lipca 1978 r. na wiadomość otrzymaną od pani Olgi zawiozły obraz Trusza do Warszawy i oddały go w Ministerstwie Kultury i Sztuki w ręce Jarosławy Szczepańskiej, która została wydelegowana do Lwowa w celu dokonania wymiany i przywiezienia obrazu Ecce Homo. Po udanej wymianie, 20 lipca 1978 r.- nie bez kłopotów i przygód - pani Szczepańska dotarła z obrazem 21 lipca do Przemyśla, gdzie skrajnie wyczerpana zatrzymała się w domu sióstr albertynek. Przekazanie obrazu miało miejsce następnego dnia, kiedy przybyły siostry z Krakowa i z wielką wdzięcznością odebrały cenną relikwię.W Krakowie, dnia 21 lipca 1978 r. o godz. 18.00 odbyło się uroczyste powitanie obrazu przez ks. bpa Albina Małysiaka i siostry albertynki zebrane w Domu Generalnym Zgromadzenia. 3 marca 1979 r. bardzo zniszczony obraz oddano do konserwacji, której dokonała Irena Dąbrowska, b. kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie.Aktualnie obraz znajduje się w ołtarzu głównym w Sanktuarium Ecce Homo Świętego Brata Alberta w Krakowie, przy ul. Woronicza 10 przy Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Albertynek
Wizerunek Chrystusa Ecce Homo swą głębią wyraża duchową drogę Brata Alberta, od Adama - artysty malarza do Ojca Ubogich. Jest najwybitniejszym dziełem artystycznym Adama Chmielowskiego, ale stanowi przede wszystkim wyraz jego zmagań o autentyczną, ewangeliczną miłość Boga i bliźniego. Zmagań, które zakończyły się oddaniem swego życia Bogu w służbie najbiedniejszym i najbardziej poniżonym bliźnim. W zdeprawowanych twarzach żebraków i włóczęgów Brat Albert dostrzegł znieważone Oblicze Chrystusa. Doświadczywszy tego zrozumiał, że swojego obrazu na płótnie już nie dokończy, lecz będzie odnawiał wizerunek Boga w człowieku zdeprawowanym i odepchniętym przez innych.Źródło: albertynki.plTajemnica Trójcy Przenajświętszej
31 maja 2026"Jeden jest Bóg, Ojciec Słowa żywego, osobowej Mądrości, mowy i obrazu Przedwiecznego. Jeden też Pan, jedyny z jedynego, Bóg z Boga, odbicie i obraz Bóstwa, Słowo działające, Mądrość ogarniająca istotę wszystkich rzeczy, Moc powołująca do bytu wszelkie stworzenie, prawdziwy Syn prawdziwego Boga, niezniszczalny z niezniszczalnego, nieśmiertelny z nieśmiertelnego, wieczny z wiecznego. I jeden Duch Święty mający istnienie z Boga, a który i przez Syna objawił się ludziom. Doskonały obraz Syna doskonałego, Życie i przyczyna życia, Źródło święte, Świętość dająca uświęcenie. W Nim objawia się Bóg Ojciec, który jest ponad wszystkim i we wszystkim i Bóg Syn, który jest przez wszystko. Trójca doskonała, niepodzielna i nieodmienna w chwale, wieczności i królowaniu. W Trójcy nie ma nic stworzonego, nic służebnego, nic dodanego, czego by przedtem nie było, a dopiero później przybyło. Tak więc nigdy nie brakowało Ojcu Syna, ani Synowi Ducha, ale zawsze ta sama Trójca nieodwracalna i nieodmienna".

Budapeszt. Barokowa Kolumna Morwowa na Placu św. Trójcy na Starym Mieście
Św. Tomasz z Akwinu, zakonnik, doktor Kościoła i wielki święty mówi, że tajemnica Trójcy Przenajświętszej nigdy nie mogłaby być odkryta siłą rozumu ludzkiego. Została ludziom objawiona przez Jezusa Chrystusa. Wszystkie Ewangelie wyraźnie mówią o trzech Osobach Boskich: Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu Świętym. Pan Jezus przed swym odejściem do nieba powiedział Apostołom: "Dana jest mi wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28 19-20). Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: "Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum tajemnicy wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty" (261). I dalej: "Osoby Boskie, nierozdzielne w tym, kim są, są także nierozdzielne w tym, co czynią. W jednym działaniu Bożym każda Osoba Boska ukazuje jednak to, co jest Jej własne w Trójcy, przede wszystkim w Boskich posłaniach wcielenia Syna i daru Ducha Świętego (267). Francuski pisarz Bugo przedstawia rozmowę św. Tomasza ze znajomym wątpiącym młodzieńcem, który przyszedł odwiedzić go w klasztorze. "Jak to - mówił młodzieniec - ty wierzysz w tajemnicę Trójcy Świętej?". "Tak - odpowiedział Tomasz - wierzę i gotów jestem za tę prawdę życie oddać". "Ależ to absurd, fanatyzm" - oponował znajomy. "Spokojny jestem, skupiony, nigdy się nie unoszę - mówił Tomasz. - Przecież rozum nie może dopuścić takiej wiary, aby trzej stanowili jedno. Ja życie swoje poświęciłem nauce ludzkiej i Boskiej. Lata rozważań, rozmyślań, jeszcze bardziej przywiązały mnie do wiary w Trójcę Świętą. Ją Bóg objawił. My zresztą nie mówimy, co ty twierdzisz, że trzy jest jeden. Wyznajemy jedność w naturze, a troistość w Osobach. Sprzeczność byłaby wtedy, gdybyśmy mówili o jedności i troistości natury. A tego nie mówimy". Nie wiemy, czy św. Tomasz przekonał młodzieńca, bo przecież do aktu wiary potrzebna jest dobra wola w szukaniu prawdy i łaska Boża. Prawda o Trójcy Świętej jest tajemnicą wiary w ścisłym tego słowa znaczeniu. Nawet po objawieniu człowiek nie może jej pojąć, ale może ją przyjąć. Są w górach przepaści, w które trudno patrzeć, bo przyprawiają o zawrót głowy. Ale te przepaści są niczym wobec tajemnicy Trójcy Świętej. A Kościół każe nam w nią patrzeć z pokorą. Taka jest wiara katolicka. Św. Atanazy w swoim słynnym symbolu wiary mówi: "Oto czego żąda od nas Kościół, wiara katolicka, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jednym Bogu, starannie unikając pomieszania Osób i dzielenia istoty Boga. Inna jest bowiem Osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego. A jednak Ojciec, Syn i Duch Święty mają to samo Bóstwo, jednakową chwałę i majestat współwiekuisty. Ale wszakże, nie trzech, ale jeden jest wieczny". Rozum ludzki, opierając się na objawieniu, badając ze czcią tajemnicę Trójcy Świętej, wychodzi z założenia, że każde stworzenie, poczynając od rośliny, a kończąc na człowieku, obdarzone jest zdolnością i mocą działania. Im doskonalsze będzie stworzenie, tym większe, doskonalsze będzie jego działanie. Każda działalność musi być owocną, coś tworzyć, dawać. Działać, a nie tworzyć, to niedoskonałość, brak. Bóg jest działaniem, czynem. W Nim działalność nie ma granic, jest nieskończona. I tu rozum może sobie postawie pytanie: Czy Bóg dlatego, że jest nieskończony, ma na wieki poprzestać na tworzeniu niegodnych siebie, o całe niebo niższych istot? Bo nawet najdoskonalszy anioł będzie o całą nieskończoność niższy od Boga. Rozum ludzki oświecony Objawieniem twierdzi, że twórcza moc Boga tylko wtedy zaspokojoną będzie, jeśli Bóg zrodzi Istotę Jemu równą, Jemu podobną. A dzieje się to właśnie w tajemnicy Trójcy Świętej. Bóg Ojciec rodzi odwiecznie Syna, drugą, równą sobie Osobę. Rodzi Ją przez poznanie siebie jako nieskończonego Absolutu. To poznanie siebie jest myślą wiekuistą, mądrością, niezmiennie, wiecznie trwającą. Mądrością, która jest żyjącym Duchem i Osobą. Trzecia Osoba Trójcy Świętej - Duch Święty pochodzi z miłości dwóch pierwszych Osób. Bóg Ojciec ujrzał swoje Słowo, swą drgającą życiem myśl nieskończenie piękną, swego Syna i uniósł się zachwytem. Syn ujrzał Ojca, Jego Absolut, potęgę, doskonałość i też został uniesiony, porwany zachwytem. Z tego Boskiego zetknięcia się powstaje nieskończona Miłość. Miłość wiekuista, niewyczerpana, podniesiona do osobowości. I są Trzej w jedności. Ojciec przez nikogo nie stworzony, Syn przez Ojca zrodzony i Duch Święty, Miłość, pochodzący od Ojca i Syna. Bóg, objawiając nam swoje tajemnice, pragnie, abyśmy je poznali i będąc Jego obrazem - miłowali. Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, powołując się na tajemnicę Trójcy Świętej, modlił się o to: "Aby stanowili jedno, tak jak my jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie" (J 19, 22-23). Wszyscy jesteśmy stworzeni i zaproszeni do miłości i jedności z Bogiem.Ks. Jacek Żórawski/Niedziela zamojsko-lubaczowska 24/2003Maryja Matka Kościoła
24 maja 2026Katecheza św. Jana Pawła II (17.09.1997)
1. Sobór Watykański II po ogłoszeniu Maryi „najznakomitszym członkiem Kościoła", „typicznym wyrażeniem” i „wzorcem” Kościoła, stwierdza: „Kościół (...) katolicki, pouczony przez Ducha Świętego, darzy Ją synowskim uczuciem i czci jako matkę najmilszą” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 53, dalej: KK).Wprawdzie tekst soborowy nie przypisuje Dziewicy wyraźnie tytułu: „Matki Kościoła”, jednakże jednoznacznie wyraża jego treść, nawiązując do deklaracji papieża Benedykta XIV, ogłoszonej przed dwoma wiekami, w 1748 r. (Bullarium romanum, seria 2, t. 2, n. 61, s. 428).Mój Czcigodny Poprzednik opisuje w tym dokumencie synowskie uczucia Kościoła, który rozpoznaje w Maryi swoją najukochańszą matkę i ogłasza Ją w sposób pośredni Matką Kościoła.2. W przeszłości posługiwanie się takim tytułem zdarzało się raczej rzadko, obecnie jednak staje się coraz bardziej powszechne w wypowiedziach Magisterium Kościoła i w pobożności ludu chrześcijańskiego. Poprzednio wierzący przyzywali Maryję, zwracając się do Niej najczęściej: „Matko Boża”, „Matko wierzących”, „Matko nasza”, podkreślając w ten sposób osobistą relację, jaka łączy Ją z każdym z Jej dzieci.Następnie, dzięki zwróceniu większej uwagi na tajemnicę Kościoła i na jego związki z Maryją, zaczęto przyzywać Świętą Dziewicę jako „Matkę Kościoła”.Wyrażenie to już przed Soborem Watykańskim II było obecne w nauczaniu papieża Leona XIII, który stwierdził, że Maryja była prawdziwie Matką Kościoła" (Acta Leonis XIII, 15, 302). Następnie tytuł ten był używany wiele razy w nauczaniu Jana XXIII i Pawła VI.3. Tytuł „Matka Kościoła”, chociaż przypisany Maryi w późniejszym czasie, wyraża macierzyńską relację Dziewicy z Kościołem, o której mówią już pewne teksty Nowego Testamentu.Maryja w chwili zwiastowania zostaje powołana, by wyrazić swoją zgodę na przyjście Królestwa mesjańskiego, które spełnić się miało w momencie narodzenia Kościoła.W Kanie Galilejskiej Maryja, zabiegając u Syna o objawienie Jego mesjańskiej mocy, w sposób zasadniczy przyczynia się do wzrostu wiary w pierwszej wspólnocie uczniów i współdziała w ustanowieniu Królestwa Bożego, którego „zalążkiem” i „początkiem” jest Kościół (por. KK, 5).Na Kalwarii Maryja, jednocząc się z ofiarą swego Syna, dołącza do dzieła zbawczego własny wkład macierzyński, który przyjmuje formę bolesnego zrodzenia nowej ludzkości.Zwracając się do Maryi w słowach: „Niewiasto, oto syn Twój”, Ukrzyżowany ogłasza Jej macierzyństwo nie tylko wobec apostoła Jana, ale również wobec każdego ucznia. Tenże Ewangelista, stwierdzając, że Jezus musiał umrzeć, „by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11, 52), wskazuje w narodzinach Kościoła owoc zbawczej ofiary, w której Maryja uczestniczyła po macierzyńsku.Św. Łukasz Ewangelista zaświadcza o obecności Matki Jezusa pośród pierwszej wspólnoty w Jerozolimie (por. Dz 1, 14). Podkreśla w ten sposób macierzyńską rolę Maryi wobec rodzącego się Kościoła, analogicznie do roli odegranej przez Maryję w narodzeniu Odkupiciela. W ten sposób macierzyński wymiar staje się zasadniczym elementem związku Maryi z nowym ludem odkupionym.4. Idąc śladami Pisma Świętego, doktryna patrystyczna uznaje macierzyństwo Maryi wobec dzieła Chrystusa, a zatem wobec Kościoła, jakkolwiek w sposób nie zawsze wyraźny.Według św. Ireneusza Maryja stała się przyczyną zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego" (Adv. haer. 3, 22. 4: PG 7, 959), a czyste łono Dziewicy „rodzi na nowo ludzi w Bogu” (Adv. haer. 4. 33, 11: PG 7, 1080). Podobnie utrzymuje św. Ambroży, który stwierdza: „Dziewica zrodziła Zbawienie świata, Dziewica dała życie całemu stworzeniu (Epistola 63, 33: PL 16, 1198), oraz inni Ojcowie, którzy nazywają Maryję „Matką zbawienia” (Sewerian z Gabali, Oratio 6 de mundi creatione, 10: PG 54, 10; Faustus z Riez, Maxima Bibliotheca Patrum VL 620-621).W średniowieczu św. Anzelm tak zwracał się do Maryi: „Ty jesteś Matką usprawiedliwienia i usprawiedliwionych. Matką pojednania i pojednanych. Matką zbawienia i zbawionych” (Oratio 52. 8: PL 158, 957). Podczas gdy inni autorzy przyznają te tytuły: „Matka Łaski" oraz „Matka Życia".5. Tytuł „Matka Kościoła” ujawnia nam zatem najgłębsze przekonanie chrześcijan, że przychodzą do Maryi nie tylko jako do Matki Chrystusa, ale również jako Matki wierzących. Ta, która uznawana jest za Matkę zbawienia, Matkę życia i łaski, Matkę zbawionych i Matkę żyjących, słusznie uznana jest za Matkę Kościoła.Papież Paweł VI pragnął, aby sam Sobór Watykański II ogłosił Maryję „Matką Kościoła – tzn. Matką całego Ludu Bożego, zarówno wiernych, jak i pasterzy”. Uczynił to osobiście w przemówieniu zamykającym trzecią sesję Soboru Watykańskiego II (21 listopada 1964 r.), prosząc zarazem, aby „od tej pory cały lud chrześcijański jeszcze bardziej czcił Maryję, przyzywając Ją tym słodkim imieniem” (AAS 1964, 37).W ten sposób mój Czcigodny Poprzednik sformułował jednoznacznie doktrynę, która była już zawarta w VIII rozdziale Lumen gentium, wyrażając jednocześnie życzenie, aby przyznany Maryi tytuł Matki Kościoła znalazł godne miejsce w liturgii i w pobożności ludu chrześcijańskiego.
1. Sobór Watykański II po ogłoszeniu Maryi „najznakomitszym członkiem Kościoła", „typicznym wyrażeniem” i „wzorcem” Kościoła, stwierdza: „Kościół (...) katolicki, pouczony przez Ducha Świętego, darzy Ją synowskim uczuciem i czci jako matkę najmilszą” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 53, dalej: KK).Wprawdzie tekst soborowy nie przypisuje Dziewicy wyraźnie tytułu: „Matki Kościoła”, jednakże jednoznacznie wyraża jego treść, nawiązując do deklaracji papieża Benedykta XIV, ogłoszonej przed dwoma wiekami, w 1748 r. (Bullarium romanum, seria 2, t. 2, n. 61, s. 428).Mój Czcigodny Poprzednik opisuje w tym dokumencie synowskie uczucia Kościoła, który rozpoznaje w Maryi swoją najukochańszą matkę i ogłasza Ją w sposób pośredni Matką Kościoła.2. W przeszłości posługiwanie się takim tytułem zdarzało się raczej rzadko, obecnie jednak staje się coraz bardziej powszechne w wypowiedziach Magisterium Kościoła i w pobożności ludu chrześcijańskiego. Poprzednio wierzący przyzywali Maryję, zwracając się do Niej najczęściej: „Matko Boża”, „Matko wierzących”, „Matko nasza”, podkreślając w ten sposób osobistą relację, jaka łączy Ją z każdym z Jej dzieci.Następnie, dzięki zwróceniu większej uwagi na tajemnicę Kościoła i na jego związki z Maryją, zaczęto przyzywać Świętą Dziewicę jako „Matkę Kościoła”.Wyrażenie to już przed Soborem Watykańskim II było obecne w nauczaniu papieża Leona XIII, który stwierdził, że Maryja była prawdziwie Matką Kościoła" (Acta Leonis XIII, 15, 302). Następnie tytuł ten był używany wiele razy w nauczaniu Jana XXIII i Pawła VI.3. Tytuł „Matka Kościoła”, chociaż przypisany Maryi w późniejszym czasie, wyraża macierzyńską relację Dziewicy z Kościołem, o której mówią już pewne teksty Nowego Testamentu.Maryja w chwili zwiastowania zostaje powołana, by wyrazić swoją zgodę na przyjście Królestwa mesjańskiego, które spełnić się miało w momencie narodzenia Kościoła.W Kanie Galilejskiej Maryja, zabiegając u Syna o objawienie Jego mesjańskiej mocy, w sposób zasadniczy przyczynia się do wzrostu wiary w pierwszej wspólnocie uczniów i współdziała w ustanowieniu Królestwa Bożego, którego „zalążkiem” i „początkiem” jest Kościół (por. KK, 5).Na Kalwarii Maryja, jednocząc się z ofiarą swego Syna, dołącza do dzieła zbawczego własny wkład macierzyński, który przyjmuje formę bolesnego zrodzenia nowej ludzkości.Zwracając się do Maryi w słowach: „Niewiasto, oto syn Twój”, Ukrzyżowany ogłasza Jej macierzyństwo nie tylko wobec apostoła Jana, ale również wobec każdego ucznia. Tenże Ewangelista, stwierdzając, że Jezus musiał umrzeć, „by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11, 52), wskazuje w narodzinach Kościoła owoc zbawczej ofiary, w której Maryja uczestniczyła po macierzyńsku.Św. Łukasz Ewangelista zaświadcza o obecności Matki Jezusa pośród pierwszej wspólnoty w Jerozolimie (por. Dz 1, 14). Podkreśla w ten sposób macierzyńską rolę Maryi wobec rodzącego się Kościoła, analogicznie do roli odegranej przez Maryję w narodzeniu Odkupiciela. W ten sposób macierzyński wymiar staje się zasadniczym elementem związku Maryi z nowym ludem odkupionym.4. Idąc śladami Pisma Świętego, doktryna patrystyczna uznaje macierzyństwo Maryi wobec dzieła Chrystusa, a zatem wobec Kościoła, jakkolwiek w sposób nie zawsze wyraźny.Według św. Ireneusza Maryja stała się przyczyną zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego" (Adv. haer. 3, 22. 4: PG 7, 959), a czyste łono Dziewicy „rodzi na nowo ludzi w Bogu” (Adv. haer. 4. 33, 11: PG 7, 1080). Podobnie utrzymuje św. Ambroży, który stwierdza: „Dziewica zrodziła Zbawienie świata, Dziewica dała życie całemu stworzeniu (Epistola 63, 33: PL 16, 1198), oraz inni Ojcowie, którzy nazywają Maryję „Matką zbawienia” (Sewerian z Gabali, Oratio 6 de mundi creatione, 10: PG 54, 10; Faustus z Riez, Maxima Bibliotheca Patrum VL 620-621).W średniowieczu św. Anzelm tak zwracał się do Maryi: „Ty jesteś Matką usprawiedliwienia i usprawiedliwionych. Matką pojednania i pojednanych. Matką zbawienia i zbawionych” (Oratio 52. 8: PL 158, 957). Podczas gdy inni autorzy przyznają te tytuły: „Matka Łaski" oraz „Matka Życia".5. Tytuł „Matka Kościoła” ujawnia nam zatem najgłębsze przekonanie chrześcijan, że przychodzą do Maryi nie tylko jako do Matki Chrystusa, ale również jako Matki wierzących. Ta, która uznawana jest za Matkę zbawienia, Matkę życia i łaski, Matkę zbawionych i Matkę żyjących, słusznie uznana jest za Matkę Kościoła.Papież Paweł VI pragnął, aby sam Sobór Watykański II ogłosił Maryję „Matką Kościoła – tzn. Matką całego Ludu Bożego, zarówno wiernych, jak i pasterzy”. Uczynił to osobiście w przemówieniu zamykającym trzecią sesję Soboru Watykańskiego II (21 listopada 1964 r.), prosząc zarazem, aby „od tej pory cały lud chrześcijański jeszcze bardziej czcił Maryję, przyzywając Ją tym słodkim imieniem” (AAS 1964, 37).W ten sposób mój Czcigodny Poprzednik sformułował jednoznacznie doktrynę, która była już zawarta w VIII rozdziale Lumen gentium, wyrażając jednocześnie życzenie, aby przyznany Maryi tytuł Matki Kościoła znalazł godne miejsce w liturgii i w pobożności ludu chrześcijańskiego.Jan Paweł II
Strzały do Jana Pawła II – 45 lat temu świat się zatrzymał…
13 maja 2026„Dokładnie o godz. 17.19 padły strzały na Placu św. Piotra”. 13 maja 1981 roku miliony ludzi na całym świecie wstrzymały oddech, gdy turecki zamachowiec Mehmet Ali Ağca strzelił do Jana Pawła II podczas audiencji generalnej. W 45. rocznicę zamachu przypominamy dramatyczne chwile tamtego dnia, opisane na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”.
Jan Paweł II w chwili zamachu
„Dwa strzały trafiły Ojca Świętego”Była środa, 13 maja 1981 roku. Jan Paweł II jak co tydzień przejeżdżał papamobile wśród pielgrzymów zgromadzonych na Placu św. Piotra. Witał wiernych, błogosławił dzieci, obejmował wyciągnięte dłonie. Nic nie zapowiadało tragedii.„Po ostatnim uścisku z dzieckiem, które było mu przedstawiane do specjalnego błogosławieństwa (…) dwa strzały trafiły Ojca Świętego. Jan Paweł II położył dłoń na lewym boku i upadł ranny na siedzenie” - relacjonował watykański dziennik.Na placu w jednej chwili zapanował chaos i przerażenie. Ludzie krzyczeli, niektórzy płakali, inni w osłupieniu patrzyli na osuwającego się papieża. Ks. Stanisław Dziwisz podtrzymywał rannego Ojca Świętego w papamobile, podczas gdy ochroniarze z Gwardii Szwajcarskiej natychmiast osłonili pojazd, obawiając się kolejnych strzałów. W tym samym czasie funkcjonariusze watykańskich służb bezpieczeństwa rzucili się w stronę napastnika, którego początkowo obezwładnili pielgrzymi zaledwie kilka metrów od miejsca zamachu.Ponad pięć godzin walki o życieRanny Jan Paweł II został natychmiast przewieziony do Polikliniki Gemelli. Operacja rozpoczęła się tuż przed godz. 18.00, a zakończyła o 23.25. Wieczorem profesor Luigi Candia przekazał pierwszy komunikat medyczny.Kule przeszły przez jamę brzuszną papieża, powodując liczne obrażenia jelit i masywny krwotok wewnętrzny. Lekarze musieli przeprowadzić wielokrotne resekcje i skomplikowane zabiegi chirurgiczne.„Dostojny pacjent przeżył operację pomyślnie. Rokowanie pozostaje należycie ostrożne, również ze względu na ryzyko związane z zanieczyszczeniem otrzewnej. Jego Świątobliwość został przeniesiony na oddział intensywnej terapii w celu natychmiastowej opieki pooperacyjnej” - informowano po północy.