Archive

Pożegnanie Obrazu Matki Bożej w diecezji kaliskiej

29 października 2011

         Dzisiejszy dzień 29 października 2011 r. powinien nam zapaść w pamięci na długo. Nam pielgrzymującym do najstarszego miasta w Polsce czyli do Kalisza.

 

 

Pogoda była iście wymarzona: słonecznie,  wystarczająco ciepło, przepiękne kolory złotej jesieni nastrajające radośnie. Sprzyjała więc pogoda  przeżyciom duchowym całej diecezji kaliskiej.

Bez przeszkód dotarliśmy (o. Dariusz, ks. Ryszard – sąsiad i ja – kierowca) na parking przy bazylice św. Józefa w Kaliszu. Spotkanie z parafianami sąsiadami z Wieruszowa, modlitwa przed cudownym obrazem św. Józefa Kaliskiego, przejście do katedry, oczekiwanie na wspólne procesyjne przejście na miejsce powitania wędrującej po Polsce Kopii Cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, gdyż to właśnie ostatnie z nią spotkanie na Ziemi Kaliskiej stało się powodem naszego dziś pobytu w Stolicy Diecezji.

Przyjazd znanego nam dobrze samochodu – kaplicy i …. wreszcie jest Nasza Matka – wędruje starożytnymi ulicami Kalisza na ramionach strażaków, ojców, matek, młodzieży męskiej i żeńskiej, nauczycieli i Bractwa Józefowego, by zatrzymać się przy Ratuszu Miejskim na przygotowanym pięknym tronie.

Komentarze przygotowane i prowadzone przez naszego Wieruszowskiego ks. Dziekana i pieśni śpiewane na przemian z dętą orkiestrą stworzyły doskonałe wprowadzenie do dzisiejszej uroczystości dziękczynienia Bogu i Maryi za Jej Nawiedzenie w naszej diecezji, oraz przypomnienie wydarzeń, jakie miały miejsce w każdej parafii.

Powitanie, podziękowanie i końcowy akt zawierzenia całej diecezji przepięknie wyraził nasz Pasterz Diecezji Ks. Bp. Stanisław Napierała

Nuncjusz Apostolski w Polsce , arcybiskup Celestino Migliore, przewodniczył wielkiej dziękczynnej koncelebrze w której uczestniczyło ponad 30 ks. Biskupów z ks. Kard. Józefem Glempem i ks. Kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem, kilkuset kapłanów i spora rzesza wiernych. a słowo do wszystkich zebranych na placu jak też i do słuchaczy Radia Maryja, Radia Rodzina oraz do widzów TV TRWAM skierował ks. Bp. Ignacy Dec ordynariusz diecezji Świdnickiej.

Na ramionach naszych pasterzy – biskupów wspieranych przez strażaków OSP Kalisz, następnie kapłanów i kleryków Maryja udała się do samochodu kaplicy żegnana słowami litanii loretańskiej, do której wezwania pisali swoim życiem i wielcy i mali Polacy jedni już święci, inni jak my do świętości zdążający, a wszyscy świadomi, iż z Tą wyjątkową Matką świętość jest nie tylko lepiej widoczna, ale też nam bliższa.

Jeszcze przez chwilę dłuższą słychać było jakby na pożegnanie dźwięki sygnałów aut policyjnych prowadzących Matkę Bożą ulicami miasta i pozostał tylko szum i gwar rozmów komentujących dzisiejsze przeżycia.

To prawda, że odjechała?

Tak, ale jak to powiedział ks. Biskup ordynariusz – „Tylko wizerunek odjechał do innej diecezji, a Ona – Matka jest z nami zawsze – W KAŻDY CZAS”.

 

Autor komentarza: o. Marian Węsak ss cc – proboszcz i kustosz w Cieszęcinie gdzie św. Wojciech już tysiąc lat temu uczył miłości do Bogurodzicy Dziewicy Maryi

 

Sprawozdanie z uroczystości oraz galerie zdjęć z pożegnania:

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1139869

http://www.radiomaryja.pl/galeria.php?id=1233&n=1

http://www.radiorodzina.kalisz.pl/aktualnosci-wpis-1151   – Procesja do ołtarza

http://www.radiorodzina.kalisz.pl/aktualnosci-wpis-1152   – Msza Święta

 

Wycieczka do Sanktuarium Św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy

20 października 2011

      Niedaleko Wrocławia pośród malowniczych pagórków, obsadzonych gdzieniegdzie drzewami owocowymi, daje się zauważyć nietypowa wieża kościelna którą wieńczy krzyż oparty na książęcej koronie. To Trzebnica …

 

 

To Trzebnica, miejsce obrane przez świętą Jadwigę, by tu czynić mogła swoje cuda, za życia jako Księżna Pani opiekująca się ubogimi i chorymi a i dziś poprzez ręce sióstr boromeuszek i posługę duchową księży salwatorianów zauważana, jako szczególna patronka tego miejsca.

Tu w pięknym sarkofagu spoczywa święta, do której przybywał i  modlił się Karol Wojtyła, dziś jak Ona, wyniesiony na ołtarze.

Również i parafianie cieszęcińscy wybrali się z pielgrzymką do tego cudownego miejsca.

Przy jesiennym dżdżu przyglądając się po drodze postępującej budowie nowoczesnych dróg dojechaliśmy autokarem do Sanktuarium św. Jadwigi.

Wspaniała architektura wiekowej świątyni zachwyca a zarazem zaprasza do wnętrza, które słusznie nazywane perłą dolnośląskiego baroku prowokuje, by usiąść w ławce i zasłuchać się w ciszę. Ale niestety tej ciszy to tam za bardzo się nie uświadczy – co chwilę wchodzą pielgrzymi by podziwiać jak my i by klęcząc przy grobie świętej powierzać jej trudne sprawy. Po krótkiej modlitwie zaprosiła nas do klasztoru siostra boromeuszka, by opowiedzieć o czasach i życiu świętej Jadwigi. , potem przeszliśmy do bazyliki i tam usłyszeliśmy dalszy ciąg opowieści o Jadwidze, o świątyni, o grobowcu – sarkofagu i o nas samych jak możemy naśladować tę świętą księżną mieszkającą przy klasztorze ubraną w zakonny habit, a posługującą najuboższym i chorym.

Pochodząca z Andechs na Bawarii a tak bardzo zaangażowana w życie polskiego narodu, przeżywająca śmierć męża i własnych dzieci jest patronką pojednania narodów, pojednania w rodzinach i uczy nas dziś odpowiedzialności za sprawy ojczyzny za życie każdego człowieka oraz jego zbawienie.

Nadeszło południe i czas mszy św. Pielgrzyma, dołączyłem do koncelebry, w intencji ogarniającej wszystkich parafian, tych zaangażowanych, tych poszukujących, tych zagubionych i tych, którzy swą ziemską pielgrzymkę już zakończyli, a nasi pielgrzymi przyjęli w tej intencji i w swoich własnych komunię św.

Poczuliśmy mały głód, więc mile obsłużeni w pobliskiej restauracji, niedrogo a smacznie posililiśmy się.

 

Po posiłku, po zakupach pamiątek i pamiątkowym zdjęciu wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Gdy zbliżyła się godzina 15.00 z większą odpowiedzialnością odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz różaniec, dziękując Bogu i sobie nawzajem za piękny dzień duchowego umocnienia. Bóg zapłać pielgrzymom i panu kierowcy za wspólną modlitwę w drodze i przy grobie św. Jadwigi.

Dzień 19 października 2011 r. zapadnie nam w pamięć.

 

O. Marian Węsak

 

 

 

 

Więcej o Sanktuarium Św. Jadwigi Śląskiej: http://www.trzebnica.sds.pl/old

Dożynki w Cieszęcinie

12 września 2011

Tradycją polskiego rolnika jest od wieków nie tylko prosić Boga o błogosławieństwo ziarna wrzucanego w ziemię by wydało plon, ale również dziękować mu za plony. Również i Cieszęcin w dziękczynieniu zwrócił się do Boga.

W słoneczne południe 11 września 12011 r. w kierunku kościoła zmierzał od Osowej przez Kowalówkę i Cieszęcin korowód dożynkowy prowadzony przez Starostów Dożynkowych a za nimi wieniec z hostią w monstrancji i kielichem pod baldachem z dorodnych pięknych kłosów. Za nimi udekorowane kwiatami wózki wiozące uśmiechniętych świętujących dziś wraz z rodzinami i sąsiadami niepełnosprawnych i rowery, jeden na trzech kołach z radosnym rowerzystą i traktory z przyczepami a na nich odświętnie ubrani z dekoracjami mówiącymi o żniwach i radości z zebranych plonów żeńcy, i nowoczesny kombajn, i prasa do słomy, i nawet zabytkowa, ale sprawna, pamiętająca początki ubiegłego wieku strażacka ręczna pompa, którą poprzednie pokolenia – strażaków w zagrożeniu – a na co dzień rolnicy – ratowali domostwa i dobytek. Dziś przy sikawce zajęli miejsca młodzi kandydaci na strażaków. Po ustawieniu korowodu na parkingu, dawniej daliby powożący koniom obroku, a dziś wyjęli kluczyki ze stacyjek i procesją ruszyli do kościoła. Pięknie udekorowany ołtarz polowy czekał na rozpoczęcie mszy św.

W bramie stanęli Starostowie Parafialnych Dożynek Beata Okoń i Andrzej Duś –  niosący „ nowy” chleb, „ nowe” ziarno do siewu i orszak z pięknym wieńcem dożynkowym a przy ołtarzu zajęły miejsce osowskie niewiasty i dziewczęta by chóralnym śpiewem i modlitewnymi recytacjami przywitać chleb i wieniec oraz wprowadzić uczestników dożynkowego dziękczynienia w stosowny nastrój. Chleb spoczął na ołtarzu a wieniec i ziarno do siewu poniżej przed ołtarzem. Ponieważ  o. proboszcz poprzedniego dnia skończył swoje 60 lat życia otrzymał od parafian piękny kosz z 60 różami wraz z życzeniami na tę okoliczność.

Proboszcz rozpoczął uroczystą mszę świętą dziękczynną, powitał przybyłych parafian i gości w tym p. Wójta z Galewic z p. Przewodniczącą Rady i Radnym, kapłanów z dekanatu Wieruszowskiego i współbraci z zakonu z o. Prowincjałem na czele.

W swoim słowie skierowanym do uczestniczących w liturgicznym spotkaniu o. proboszcz nawiązując do poniedziałkowej nawałnicy, która dla nas na szczęście tylko otarła się o naszą parafię, ale w innych miejscach poczyniła wielkie szkody, wskazał na nadzieje rolnika, który niezmiennie od wieków, choć dziś innymi sposobami i udoskonaleniami, zasiewa i uprawia rolę, ciężką pracę wykonując i zbiera plon zależny od zaangażowania, od pogody i od Bożego błogosławieństwa. I ten rolnik dziś w dożynkowym dziękczynieniu ze wszystkimi spożywającymi chleb powszedni, przeżywa radość, że w nadziejach się nie zwiódł. Jednak dostrzega tych, których w tym roku nadzieja zawiodła. Bo jest świadomy, że chleba dzielonego z szacunkiem wystarczy dla wszystkich.

Jedno maleńkie ziarno wydaje się niczym, ale tysiące ich to bochen chleba, a  pomnożone  i rozdzielone z miłością –  to chleb dla wszystkich.

Ten chleb – owoc ziemi i pracy rąk ludzkich to również Chleb Eucharystyczny, który zaspokoi duchowy głód człowieka. I za chleb powszedni i za Eucharystyczny – dzięki Ci Boże składamy.

Po homilii został poświęcony wieniec dożynkowy i ziarno na zasiew.

Błogosławieństwo kończące mszę świętą zostało poprzedzone skrótowymi ogłoszeniami i zaproszeniem wszystkich gości i parafian na wspólną dożynkową biesiadę.

Przy spożywaniu wspaniale przygotowanych potraw ( panie z kuchni to te z chóru, a panowie przy grillach spisali się jako wysokiej klasy fachowcy) wyjątkową atmosferę wytworzył swymi występami – przyśpiewkami wspomniany wcześniej chór, któremu akompaniował zespół muzyczny. Przyśpiewki w rymach nie pominęły duszpasterzy, władz samorządowych, sołtysa i wielu innych.

Zespół przygrywał do tańca i wielu ochoczo skorzystało z okazji, tworząc i „pociąg z daleka” i kółeczka, nie zabrakło też solowych występów tanecznych. A kto nie tańczył to posłuchał. Gratulacje dla muzyków. Jeden z nich to nasz parafianin z Osowej.

Jadła nie zabrakło, a symboliczna lampka szampana wypita na cześć jubilata proboszcza i wszystkich biesiadników wzmogła apetyty. Kiełbaski, kaszanki, karkówki, „osiecka”- sponsorowana przez wytwórcę – oranżada, kawa, herbata, ciasta osobistego wypieku gospodyń z Osowej  oraz tańce to skrótowy opis biesiady, która trwała niemal do 21 godziny.

Gdyby jednak ktoś pomyślał, że nagle wszyscy się rozeszli do domów odpoczywać to popełniłby błąd. Otóż teren został pięknie posprzątany, (zresztą biesiadnicy zostawiali po sobie zbyt wiele do sprzątania), namioty zwinięte,

I kto to wszystko zorganizował?

To wiele tygodni i miesięcy przygotowań, to wiele dni konkretnych działań, to zbieranie składki, skuteczne poszukiwanie sponsorów ( tu serdeczne im podziękowanie),

TO MIESZKAŃCY OSOWEJ !  Brawa dla nich!

 

 

Tekst: O. Proboszcz/Fot.: Łukasz Dąbik

Poświęcenie krzyża – kapliczki w Kolonii Osiek

8 sierpnia 2011

         Ludzie wymieniają stare na nowe: samochody, domy, rowery, różne przedmioty – gdy są stare lub zniszczone, naprawiają lub kupują nowe. Czasem mówią, że to nowe owszem dobre, ale to stare było lepsze. Przy drodze z Wieruszowa do Węglewic przez Osiek stoi wiele krzyży i kapliczek

Na Kolonii Osiek przy wspomnianej drodze stał od lat krzyż. Najprawdopodobniej nie był to pierwszy tu ustawiony przez naszych pradziadów skoro jest nawet taka wersja, jego historii, że to w tym właśnie miejscu zatrzymał się na odpoczynek święty Wojciech. Nie mamy na to żadnych pewnych dowodów, a jeśli tak było rzeczywiście…ktoś z jakiegoś powodu ustawił tu krzyż.

I oto dziś – 7 sierpnia 2011 r. został poświecony nowy piękny, jak widać na fotografiach, sporym wysiłkiem i zaangażowaniem całej wioski ufundowany i wykonany krzyż przydrożny.

Poświęcenia dokonał proboszcz cieszęcińskiej parafii i przy tym krzyżu odprawił dziękczynną mszę św., w której jednocześnie mieszkańcy Kolonii Osiek prosili Boga o opiekę i potrzebne w rodzinach i środowisku łaski.

 

W homilii przypomniał, że od niepamiętnych czasów ludzie ustawiają krzyże, jako znaki i symbole naszej wiary i zbawienia.

W ostatnich latach przybywa przy drogach krzyży, ale one są niestety przypomnieniem i znakiem, że w tym miejscu stała się tragedia, wypadek, śmierć. Takie krzyże ostrzegają, że lekceważenie zasad poruszania się po drogach mogą stać się przyczyną tragedii i powodem ustawienia na poboczu drogi nowego krzyża.

Lekceważenie zasad i prawd wiary prowadzą również do innych tragedii, do odrzucenia miłości zbawiającej nas. Przecież Jezus z miłości ku nam oddał w odkupieńczej śmierci Swoje życie na krzyżu. Czy możemy taką miłość odrzucić? Nie możemy więc obojętnie przechodzić obok krzyży i kapliczek – znaków miłości Boga i naszej wiary! Ten konkretny krzyż z Kolonii Osiek ustawiony w pięknym otoczeniu leśnej zieleni z jednej strony, a z drugiej na tle owoców pracy rolnika mówi nam, że to Chrystus jest wpisany w krajobraz naszej ojczyzny,  ale też i w środowisko w którym żyjemy, pracujemy i modlimy się.

Wielu uczestniczących we mszy św. przyjęło komunię św.

Przed końcowym błogosławieństwem do wszystkich zaangażowanych w budowę poświęconego dziś krzyża skierowała słowa podziękowania pani Alfreda Domańska.

Proboszcz również podziękował za wybudowanie krzyża i za przygotowanie miejsca do odprawienia mszy św. Podziękował pomysłodawcom, ofiarodawcom i wykonawcom,

Trzeba zaznaczyć, że było pięknie, słonecznie a w kilkanaście minut po mszy św. zaczął padać deszcz, jakby  św.  Wojciech powstrzymywał chmury aż wszystko się zakończy…

 

 

 

 

Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Możesz w każdej chwili zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce — blokować lub usuwać pliki cookies. Wyłączenie niektórych rodzajów cookies może ograniczyć funkcjonalność strony.