Aktualności

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

17 listopada 2024

Kiedy Jezus żył na ziemi, nikt nie uważał Go za króla. Nikt też nie podejrzewał, że może być królem. On sam, gdy kilkakrotnie próbowano obwołać Go królem, nie zgodził się na to. Nigdy też za czasów swej publicznej działalności nie powiedział o sobie, że jest królem. Tak więc oskarżenie ze strony faryzeuszów, że Jezus czyni siebie królem, było równie kłamliwe jak wszystkie inne. Owszem, Jezus bardzo wiele mówił o Królestwie Bożym, ale zawsze podkreślał, że jest to zupełnie inne królestwo niż to, o którym myśleli Jego słuchacze. Kiedy zaś matka synów Zebedeusza prosiła, aby jej synów umieścił w swym królestwie po swej prawie i lewej stronie, odpowiedział jej bardzo ostro: „Nie wiecie, o co prosicie…” podkreślając po raz kolejny, że nawet Jego najbliżsi nie rozumieli natury Królestwa, które głosił. Tak zresztą jest i do dziś. Nikt nie zna natury tego Królestwa, jeśli go nie oświeci Duch Prawdy.

Pomnik Chrystusa Króla w Świebodzinie

Jezus, owszem, wyznaje w końcu, że jest królem, ale czyni to w takiej chwili, że nikt już nie może mieć wątpliwości co do absolutnej odmienności jego Królestwa od wszystkich innych królestw. Dokonuje tego w najgorszym po ludzku momencie, wtedy, kiedy Jego sprawa jest już przegrana, a zguba postanowiona – w czasie procesu prowadzonego przez Piłata. W tamtych okolicznościach Jego wyznanie mogło być tylko przedmiotem kpin i szyderstwa i tak też się stało. Jezus nie zgodził się na to, aby Mu nałożono prawdziwą, złotą koronę królewską i dano do ręki złote berło, żeby Go odziano prawdziwym królewskim płaszczem purpurowym, ale przyjął bez protestu koronę z ciernia, trzcinę zamiast berła i strzęp czerwonego żołnierskiego płaszcza. Zamiast korony chwały, przyjął koronę hańby. Jest więc swoistym wyrazem niezrozumienia najgłębszych intencji naszego Pana zdejmowanie Mu korony cierniowej i nakładania korony ze złota, której On nigdy ani nie nosił, ani nie chciał, co więcej, przed którą się bronił. Jego korona z ciernia przemawia o wiele mocniej niż złoto, a żołnierski płaszcz nasiąknięty Jego krwią jest o niebo cenniejszy niż najszlachetniejsza purpura królewska. Takie oznaki swego Królestwa Pan sam sobie wybrał, choć jest nam to bardzo nie na rękę i kłóci się z naszym poczuciem godności i estetyki. Chętnie uczcilibyśmy Go, jak tamci, co Go chcieli obwołać królem, wspaniałymi znakami ziemskiego panowania. Czynimy to nawet, ale musimy być tu bardzo ostrożni.

Pomnik Chrystusa Króla na Sumatrze

Czemu Jezus – nasz Król – tak postąpił? Czemu tak skrajnie zdystansował się od wszelkich oznak ziemskiego panowania? Uczynił tak, bo zna nas bardzo dobrze i chciał na zawsze wytrącić nam z ręki jakąkolwiek możliwość fałszywego – ziemskiego – rozumienia Jego królowania. Wyznając przed Piłatem: Tak, jestem królem, dodaje zaraz: Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Królestwo Jezusa jest Królestwem Prawdy, a więc usunięcia wszelkiego fałszu, całego oszustwa szatana, w którym od grzechu pierworodnego pogrążony jest świat. Jezus demaskuje królestwo kłamstwa, w którym księciem jest ten, który kłamcą był od początku – szatan. Przez całą swoją działalność publiczną ujawnia różnorakie przejawy kłamstwa począwszy od kłamstwa religijnego w wydaniu faryzeuszów i saduceuszów, przez kłamstwa życia codziennego aż po kłamstwo polityczne. Jednocześnie objawia prawdę o Bogu i prawdę o człowieku. On sam jest tą prawdą. To w Nim najpełniej objawia się natura Boga, którą jest miłość, i na Nim też najwyraźniej objawia się natura ludzkiego grzechu, którą jest śmierć – dwie strony prawdy, wydawać by się mogło, nie do pogodzenia. A jednak w Nim, w Jego krzyżu i zmartwychwstaniu staje otworem wyjście z tej sytuacji bez wyjścia: Bóg kocha grzesznika i nie pozostawia go w śmierci. To największa i najpiękniejsza prawda. Tu najpełniej objawia się to, co stanowi duszę chrześcijaństwa, co je odróżnia od wszystkich innych religii – miłość nieprzyjaciół. Królestwo Jezusa to ciągle Królestwo tej właśnie Prawdy, to królestwo kerygmatu, w który nie sposób uwierzyć bez pomocy Ducha Świętego, tak jest on nieprawdopodobny. Aby przy tej prawdzie trwać, aby ją głosić ciągle, aby nie popaść w tryumfalizm, nie zacząć się wywyższać i gardzić grzesznikami, aby kochać naszych nieprzyjaciół, potrzebujemy króla w cierniowej koronie, króla, który nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służy i dać swoje życie na okup za wielu.

Nie przypadkiem Piłat po wyznaniu Jezusa pyta: Cóż to jest prawda? Nie jest to pytanie filozofa-sceptyka, jak sądzą niektórzy. To retoryczne pytanie polityka-praktyka, który wie z doświadczenia, że w polityce prawda traktowana jest instrumentalnie, że królestwa tego świata zbudowane są na oszustwie i intrydze. Liczy się ten, komu się uda sprzedać jako prawdę swą wersję, czy ideologię, ten, kto innych wyprowadzi w pole. Iluż takich przykładów dostarcza nam i dzisiejsza polityka. Nie przypadkiem też organ prasowy najbardziej zakłamanego systemu wszech czasów nosił nazwę „Prawda”.

Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata – całego kosmosu, gdyż prawda, którą On sam jest i którą objawia, jest ostatecznie Prawdą Trójcy Świętej, jest Jej wewnętrznym Życiem, z którego wszystko bierze początek, swe trwanie i sens. Tylko ten Król mógł sobie pozwolić na koronę hańby, bo też tylko Jego nie można pozbawić chwały, jaką miał u Ojca od początku, zanim świat powstał. Odwieczna prawda nie musi się bronić, nie musi używać przemocy. Tylko Ona może być cicha i pokorna. Każdy, kto ją odrzuca, karze sam siebie. Skazuje się na kłamstwo i ciągłe poczucie zagrożenia. Ostatecznie wybiera życie poza miłością i bezsens, które są istotą piekła.

Pomnik Chrystusa Króla w Rio De Janeiro

Oddając cześć Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata sięgamy do największych głębin całej rzeczywistości, które nie są odmętami strasznych tajemnic, ale przepaścią niezgłębionej Miłości. Wszystko, co żyje, choć często zniekształcone przez grzech, jest tchnieniem tejże Miłości. Z Niej się poczęło i ku Niej zdąża, jak nam pokazuje to ostatnie święto – cel roku kościelnego. Nie chłód i martwota zimy, której pierwsze oznaki przynosi listopad, ale żar Miłości jest naszym przeznaczeniem.

Stanisław Łucarz SJ/https://www.mateusz.pl/duchowosc/sl-chkr.htm

Dlaczego dzieci, które pochodzą z wierzących rodzin przestają praktykować wiarę? Konferencja „Ogień młodości” w Kaliszu

12 listopada 2024

Dlaczego młodzi ludzie odchodzą z Kościoła?

Dlaczego dzieci, które pochodzą z wierzących rodzin przestają praktykować wiarę?

Ten problem dotyka wiele wierzących i praktykujących rodzin.

Co więc zrobić, gdy wszystkie nasze starania zawodzą?

Nie załamywać rąk i nie rozpaczać, ale szukać rozwiązań.

Tym właśnie będzie konferencja „Ogień młodości” – szukaniem dróg, którymi można przyprowadzić młodych do Boga.

Niezwykli prelegenci podzielą się swoją wiedzą, doświadczeniem i pomogą szukać rozwiązań.

Zapraszamy rodziców, dziadków, kapłanów, wychowawców i katechetów.

Plan konferencji i prelegentów można znaleźć na stronie:

www.ogienmlodosci.pl

Kiedy? 23 listopada (sobota) 2024 r.

Gdzie? Hala Sportowa Technikum Św. Józefa w Kaliszu

Więcej informacji: www.ogienmlodosci.pl

Zapisy: www.biletserwis.pl/e/konferencja-ogien-mlodosci

Zapraszamy!

Katarzyna i Piotr Kaniowie

Modlitwa za Ojczyznę na Jasnej Górze

12 listopada 2024

„O tym, że wolność nigdy nie jest dana za darmo i raz na zawsze,

że trzeba za nią dziękować, szanować ją i rozwijać to, co otrzymaliśmy,

że wiara pomaga w miłości do Ojczyzny”

przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski

Fot: news.jasnagora.pl

Z okazji Święta Niepodległości każda ze ścian jasnogórskiej wieży zamieniła się w biało-czerwoną flagę Polski. W południe w ramach ogólnopolskiej akcji „Niepodległa do Hymnu” paulini wraz z pielgrzymami odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego. Szczególną modlitwę za Ojczyznę zanoszono podczas Eucharystii sprawowanej w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

– W dniu narodowego święta winniśmy szczególną pamięć i modlitwę tym, którzy walczyli za naszą Ojczyznę – mówi o. Grzegorz Prus, historyk, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego. Zakonnik przypomniał, że modlitwa za Ojczyznę zanoszona jest codziennie w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, a wywodzi się z czasu stanu wojennego.

– Od 1981 roku, od drugiego dnia wprowadzenia stanu wojennego, podjęto zobowiązanie, że każdego dnia będziemy się tu modlić za Polskę, byśmy mogli żyć w wolnym niepodległym kraju. Pamiętamy w modlitwie o tych, którzy walczyli w obronie naszej niepodległości. Szczególnie myślimy tu o roku 1918, ale trzeba przywołać też rok 1920, kiedy trzeba było tę młodziutką Ojczyznę bronić przed nawałą bolszewicką. To był wielki wysiłek, który nas ogromnie dużo uczy. Winniśmy tym ludziom pamięć, szacunek, wdzięczność – podkreśla paulin.

Ojciec Prus jest przekonany, że wiara prowadzi do dobrze rozumianego patriotyzmu. A wartości chrześcijańskie, rodzina i Kościół przyczyniły się do zachowania polskości.

– Dwie przestrzenie zachowały polskość przez okres zaborów, to była rodzina i Kościół. Bo to jest ostoja i wiary, i patriotyzmu. Na pewno wiara chrześcijańska, wiara w Chrystusa w sposób istotny przyczyniła się w wypadku Polaków w okresie zaborów, do tego, że wybili się później na niepodległość.

Jasna Góra zawsze odgrywała ważną rolę w historii naszej Ojczyzny, o czym świadczą złożone tutaj pamiątki, wota od królów do czasów „Solidarności” i współczesnych. One przypominają o niepodległościowych zmaganiach Polaków. Niewiele jest takich miejsc na terenie naszej Ojczyzny, gdzie zgromadzono aż tak dużo narodowych pamiątek. Trzeba dodać, że zbiory mają często charakter wotywny.

– Kiedy mówimy o Ojczyźnie, to w odniesieniu do Jasnej Góry często pojawia się przypomnienie, że jest ona duchową stolicą Polski – wskazuje przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski. – Miano duchowej stolicy Polski wiąże się z wcześniejszymi dziejami tego świętego miejsca. Takiego charakteru nabrało po obronie przed Szwedami w 1655 r. To było najważniejsze miejsce kultu Matki Bożej w Polsce i takim pozostało do dziś. Różne były koleje losu naszej Ojczyzny. Traciliśmy niepodległość, odzyskiwaliśmy ją, a Jasna Góra zawsze była miejscem, o którym Jan Paweł II pięknie powiedział, wskazując, że „tu zawsze byliśmy wolni”. Mówił też: „tutaj uczyłem się zawierzenia”. Właśnie z tego zawierzenia Panu Bogu i Matce Bożej rodzi się zdrowy patriotyzm – podkreślił przeor.

– Od Ojczyzny zaczyna się też budowanie osobistej tożsamości. To, w jakim kraju się rodzę, ma ogromny wpływ na to, jak będę myślał, jak będę czuł, jak będę wierzył. Tych rzeczy nie da się oddzielić. Ważne jest, by związanie wiary z konkretną ziemią, kulturą, językiem, dokonywało się w zrozumieniu, że wspólnie możemy więcej, a korzystanie z dorobku jednego i drugiego jest ważne dla przyszłości – zauważa jasnogórski przeor.

Zakonnik podkreśla, że modlitwa w dniu Święta Niepodległości Polski wyraża najpierw wdzięczność Bogu za wolność, przypomina, że to też dzięki Opatrzności Bożej zachowaliśmy tożsamość, pragnienie niepodległości. Przywołał ewangeliczny obraz Jezusa, który z miłością myślał o swojej ziemskiej ojczyźnie i opłakiwał przyszłe zniszczenie Jerozolimy. Ojciec Pacholski zaznaczył, że choć jako chrześcijanie żyjemy ze wzrokiem utkwionym w niebo, które jest celem naszej ziemskiej pielgrzymki, to nasze życie tutaj dokonuje się w konkretnych realiach.

– Podkreślę, że istotne jest to, na jakiej ziemi żyjemy i co nam przekazali inni. To jest piękne, bo wchodzimy w sztafetę pokoleń. Oczywiście niesiemy też bagaż słabości, grzechów naszych poprzedników, ale również jesteśmy dziedzicami tego, co piękne, wartościowe i co sprawiło, że ten geniusz polski, obywateli tego kraju, wyraził się w tym, że potrafiliśmy, a niewielu narodom to się udało – odzyskać niepodległość po tak długiej niewoli. Dzisiaj cieszymy się też suwerennością, ale musimy pamiętać, że wolność nigdy nie jest dana za darmo i raz na zawsze. Trzeba więc dziękować, szanować i rozwijać to, co otrzymaliśmy – powiedział jasnogórski przeor.

APW, KAI/Nasz Dziennik

Od potajemnych święceń do chwały Nieba

1 listopada 2024

78 lat temu, 1 listopada 1946 r., w uroczystość Wszystkich Świętych Karol Wojtyła otrzymał święcenia kapłańskie. Późniejszy Papież Jan Paweł II i święty Kościoła katolickiego przyjął je z rąk metropolity krakowskiego kardynała Adama Sapiehy, w prywatnej kaplicy Arcybiskupów Krakowskich przy Franciszkańskiej 3. Działo się to szybko, a jednym z powodów było skierowanie na studia na rzymskim Uniwersytecie Angelicum.

Kapłańska droga ks. Karola Wojtyły rozpoczęła się 1 listopada 1946 roku. 

Kleryk Karol Wojtyła miał przyjąć święcenia kapłańskie na wiosnę 1947 roku w Niedzielę Palmową. Jednak już na początku października 1946 roku metropolita krakowski kard. Adam Stefan Sapieha zdecydował o ich przyspieszeniu. O niespotykanej dacie święceń Karola Wojtyły, a także miejscu ich przyjęcia zdecydowało to, że władze Archidiecezji Krakowskiej, dostrzegłszy szczególne jego zdolności, postanowiły skierować go na studia na rzymskim Uniwersytecie Angelicum.

Na datę święceń kapłańskich wyznaczono dzień 1 listopada. W ceremonii uczestniczyła niewielka grupa krewnych i przyjaciół 26-letniego Karola Wojtyły. Data święceń była nietypowa, w tym dniu co do zasady nie udziela się święceń kapłańskich w Kościele. Uroczystość Wszystkich Świętych oraz ich wspomnienie są znakiem, że Wszyscy Święci prowadzili Karola Wojtyłę na jego kapłańskiej drodze do świętości.

Jan Paweł II pisał w „Darze i tajemnicy”: „W dniu Wszystkich Świętych stawiłem się rankiem w rezydencji Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3… Przyjmowałem święcenia sam, w prywatnej kaplicy Biskupów Krakowskich… W tej ceremonii uczestniczyła niewielka grupa moich krewnych i przyjaciół… W czasie śpiewu Veni Creator Spiritus oraz Litanii do Wszystkich Świętych, leżąc krzyżem, oczekiwałem na moment włożenia rąk. Jest to chwila szczególnie przejmująca… Jest coś dogłębnie przejmującego w tej prostracji ordynantów: symbol głębokiego uniżenia wobec majestatu Boga samego, a równocześnie ich całkowitej otwartości, ażeby Duch Święty mógł zstąpić”.

Następnego dnia ks. Karol Wojtyła odprawił swoje Msze św. prymicyjne. Ponieważ był to Dzień Zaduszny, to każdy kapłan może wówczas odprawić trzy Msze św. Pierwszą Mszę św. Wojtyła odprawił w intencji najbliższych zmarłych: mamy Emilii, ojca Karola i brata Edmunda w XI-wiecznej krypcie św. Leonarda na Wawelu.

„Wybierając tę kryptę na miejsce pierwszych Mszy św., chciałem dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej katedrze spoczywają. Katedra Wawelska jest niezwykłym fenomenem. Jest bowiem, tak jak żadna inna świątynia w Polsce, nasycona treścią historyczną, a zarazem teologiczną. (…) Odprawiając prymicyjną Mszę św. w krypcie św. Leonarda pragnąłem uwydatnić moją żywą więź duchową z historią Narodu, która na Wzgórzu Wawelskim znalazła swą szczególną kondensację” – napisał Jan Paweł II.

Oprócz Mszy św. w Katedrze Wawelskiej, Wojtyła sprawował Eucharystię w tej samej intencji w kościele parafialnym pw. św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie i w rodzinnych Wadowicach. 

Zarówno w ceremonii święceń, jak i prymicjach uczestniczyła niewielka grupa krewnych i przyjaciół Karola Wojtyły. Na Wawelu była obecna jego chrzestna matka, starsza siostra mamy, Maria Wiadrowska. Do Mszy św. służył Mieczysław Maliński, młodszy kolega z seminarium. „Jako kapłan, a później jako biskup zawsze nawiedzałem kryptę św. Leonarda z wielkim wzruszeniem” – wspominał Jan Paweł II. 

Dziś w kaplicy, w której w geście pokory Karol Wojtyła leżał krzyżem, znajdują się jego relikwie, umieszczone w srebrnym relikwiarzu w kształcie otwartej księgi.

Małgorzata Oroń / KUL

Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

1 listopada 2024

1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Dzień ten kojarzy się dla wielu ze zniczem, z grobem bliskich osób, z cmentarzem, dla innych z wiązanką kwiatów, jeszcze dla innych z modlitwą i pamięcią o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Nie mniej jednak w tym dniu udajemy się z całymi rodzinami na cmentarz i nawiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiając kwiaty, zapalając ten „płomyk nadziei”, wierząc, że już cieszą się oni chwałą w domu Ojca Niebieskiego. Kościół w tym dniu oddaje cześć tym wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a wiernym pielgrzymującym jeszcze na ziemi wskazuje drogę, która ma zaprowadzić ich do świętości. Przypomina nam również prawdę o naszej wspólnocie ze Świętymi, którzy otaczają nas opieką.

Kształtowanie się uroczystości

W początkach chrześcijaństwa, w obawie przed bałwochwalstwem, nie oddawano czci nikomu ze stworzeń, ani ludziom, ani aniołom. Oddawano cześć jedynie Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. W Nowym Testamencie zauważamy pochwałę jaką sam Pan Jezus daje św. Janowi Chrzcicielowi, cześć z jaką wyraża się św. Paweł w listach do Rzymian i Hebrajczyków o Abrahamie i Melchizedeku.

Najpierw przedmiotem kultu stała się Najświętsza Maryja Panna, jako Matka Syna Bożego. Zaczęto wznosić kościoły ku Jej czci, Kościół zaczął ustanawiać święta i układał modlitwy oraz pieśni o Matce Bożej. W tym samym czasie zauważamy też kult św. Michała Archanioła. Krwawe prześladowania Kościoła w I w. rozbudziły także kult męczenników. Dzień ich zgonu uważano za dzień ich narodzin dla nieba. Dlatego już od V w. kult prywatny przerodził się w urzędowy, powszechny. 13 maja 608 r. papież Bonifacy IV, rzymską świątynie pogańską, ku czci zwłaszcza nieznanych bóstw (Panteon), poświęcił Matce Bożej i świętym męczennikom. W VIII w. papież Grzegorz III w kościele św. Piotra otworzył kaplicę poświęconą Wszystkim Świętym, nie tylko męczennikom. W Anglii pojawiło się święto Wszystkich Świętych w połowie VIII w. obchodzone 1 listopada. Święto poprzedzone było wigilią, a od XV w. otrzymało także oktawę. Reforma z 1955 r. usunęła wigilię i oktawę. Natomiast papież Jan XI w 935 r. ustanowił osobne święto ku czci Wszystkich Świętych, wyznaczając je na dzień 1 listopada. Tak więc uroczystość Wszystkich Świętych ma już ponad tysiącletnią tradycję i przypomina nam przede wszystkim tych Świętych Pańskich „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (por. Ap 7, 9), którzy nie mają swoich osobnych wspomnień w roku liturgicznym. W ciągu wieków Kościół ubogacił kult świętych. Stawiał im posągi, malował ich obrazy, budował ku ich czci świątynie (np. kościół Sióstr Benedyktynek pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Drohiczynie) i ołtarze, ułożył szereg modlitw i pieśni religijnych ku ich czci, jak też ułożył teksty liturgiczne do Mszy św. i kapłańskich pacierzy – Liturgii Godzin.

Kult Świętych pomnaża cześć Pana Boga. Świętych Pańskich czcimy ze względu na Pana Boga, którego oni „reprezentują”. Tak więc nie bezpośrednio, lecz pośrednio przez nich kierujemy kult ku Panu Bogu. Kościół oddaje cześć świętym w różnym stopniu. I tak na pierwszym miejscu stawia Najświętszą Maryję Pannę, następnie świętych: Józefa i Jana Chrzciciela, dalej Apostołów, wśród których Święci Piotr i Paweł mają uprzywilejowane miejsce. Najwięcej jest świętych lokalnych, którzy odbierają szczególną cześć: w zakonie, w narodzie, w państwie czy w diecezji, gdzie się wsławili męczeństwem za wiarę lub niezwykłą cnotą.

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych Kościół obchodzi 2 listopada i w tradycji polskiej dzień ten jest nazywany Dniem Zadusznym lub inaczej „zaduszkami”. To wspomnienie wprowadził opat benedyktynów w Cluny we Francji, św. Odilon (Odylon). On to w 998 r. zarządził modlitwy za dusze wszystkich zmarłych w dniu 2 listopada. Termin ten i sama idea szybko rozprzestrzeniły się we Francji, Anglii, Niemczech, Italii. W XIII w. zwyczaj ten w Kościele rzymskim stał się powszechny.

W XV w. wytworzył się u dominikanów w Wanencji zwyczaj ofiarowania w dniu 2 listopada trzech Mszy św. przez jednego kapłana. Papież Benedykt XIV w 1748 r. rozszerzył ten zwyczaj na całą Hiszpanię. W 1915 r., podczas I wojny światowej, papież Benedykt XV na prośbę opata – prymasa benedyktynów pozwolił kapłanom całego Kościoła odprawić w tym dniu trzy Msze św. Jedną w intencji przyjętej od wiernych, drugą w intencji wszystkich wiernych zmarłych, a trzecią w intencji papieża. Zwyczaj ten nie jest traktowany jako obowiązek.

Kościół w tym dniu wspomina zmarłych pokutujących za grzechy w czyśćcu. Chodzi więc o których nie mogą wejść do nieba, gdyż mają pewne długi do spłacenia Bożej sprawiedliwości. Prawdę o istnieniu czyśćca Kościół ogłosił jako dogmat na soborze w Lyonie w 1274 r. i na XXV sesji Soboru Trydenckiego (1545-1563), w osobnym dekrecie o czyśćcu. Sobór Trydencki orzekł prawdę, że duszom w czyśćcu możemy pomagać. Cała wspólnota Kościoła przychodzi z pomocą duszom czyśćcowym zanosząc w tym dniu prośby przed tron Boży. Aby przyjść z pomocą zmarłym pokutującym w czyśćcu, żyjący mogą w tych dniach uzyskać i ofiarować odpusty zupełne.

Nabożeństwo do dusz czyśćcowych było i jest bardzo żywe. Świadczą o tym uroczyście urządzane pogrzeby, często zamawiane Msze św. w intencji zmarłych, w Kościele rzymskim powszechne są Msze św. gregoriańskie (30 Mszy św. po kolei przez 30 dni). W Polsce istnieje nawet zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, założone przez błogosławionego o. Honorata Koźmińskiego – kapucyna.

Józef Rydzewski/Niedziela podlaska 43/2001

Święci to świadkowie jasnych dróg, które są dostępne także dla nas

1 listopada 2024

W świętych – tych, których czcimy na ołtarzach, i tych „z sąsiedztwa”, z którymi żyjemy na co dzień – rozpoznajemy braci i siostry ukształtowanych przez Błogosławieństwa: ubogich, cichych, miłosiernych, łaknących i pragnących sprawiedliwości, wprowadzających pokój – wskazał Ojciec Święty podczas rozważania przed modlitwą Anioł Pański w uroczystość Wszystkich Świętych.

2024.11.01 Angelus  (VATICAN MEDIA Divisione Foto)

Papież na początku zaznaczył, że ewangeliczne Błogosławieństwa są dowodem tożsamości chrześcijanina oraz drogą do świętości. Pan Jezus ukazuje nam drogę miłości, którą On sam przeszedł jako pierwszy, stając się człowiekiem. Dla nas jest to jednocześnie „dar Boga i nasza odpowiedź”.

Jest to dar, bowiem Bóg dokonuje naszego uświęcenia. „On swoją łaską nas uzdrawia i uwalnia od wszystkiego, co nam nie pozwala kochać tak, jak On nas kocha” – wskazał Ojciec Święty. Dodał, że świętość nie jest narzucona przez Boga człowiekowi, a zaoferowana. „Zasiewa ją w nas, pozwala nam poczuć jej smak i zobaczyć piękno, ale potem czeka i respektuje nasze «tak»” – powiedział. Zaznaczył, że Bóg „zostawia nam wolność kierowania się Jego dobrymi natchnieniami, zaangażowania się w Jego plany, przyswojenia sobie Jego uczuć i oddawania się, jak On nas uczył, na służbę innych, z coraz bardziej uniwersalną miłością, otwartą i skierowaną ku wszystkim, ku całemu światu”. Jako przykład takiej postawy, Papież wskazał m. in. na św. Maksymiliana Marię Kolbego, który w Auschwitz poprosił o możliwość zajęcia miejsca skazanego na śmierć ojca rodziny.

„Są to ludzie «pełni Boga», niepotrafiący być obojętni na potrzeby bliźniego” – powiedział Franciszek.

Ks. Marek Weresa – Watykan

Rocznica poświęcenia własnego kościoła

27 października 2024

„Nie rzucim, Chryste, świątyń Twych,

nie damy pogrześć wiary. (…)

Bronić będziemy Twoich dróg.

Tak nam dopomóż Bóg”

 

Przypomnijmy wybrane daty z kalendarium parafii:

 

1789 r.

Zbudowano obecny Kościół.

 

 1827 r.

W zapiskach urzędowych wspomina się, że na terenie Cieszęcina mieszka 201 mieszkańców.

 

1880 r.

Parafia Cieszęcin liczyła ok. 4000 wiernych. W Osieku w 130 domach mieszka 720 mieszkańców. We wsi istnieją dwa folwarki  na przeciwległych skrajach wsi. W folwarku i we wsi w osiemnastu domach mieszka 192 mieszkańców.

 

1891 r.

Umiera ostatni dziedzic pochodzenia szlacheckiego – Kamil Chrzanowski. Właścicielami dóbr w Cieszęcinie i okolicach byli: Myszkowscy, Chrzanowscy, Czapscy.

 

1940 – 45 r.

Kościół zostaje zamknięty przez okupanta. Niemcy obrabowali kościół łącznie z dzwonami.

 

1945 r.

Otwarcie kościoła dla wiernych. 300 lat  po sprowadzeniu relikwii Św. Walentego Kościół gości kopię obrazu Pani Jasnogórskiej.

 

1979 r.

Nawiedzenie Obrazu (Kopii) Jasnogórskiej Pani. Uroczystość była poprzedzona Misjami Św., które przeprowadzili OO. Franciszkanie Konwentualni.

 

1982 r.

Ks. Alfons Mrozowski zakupił witraże do okien kościoła.

 

1983 r.

Misje Św. prowadzili OO Redemptoryści. Wprowadzono „Dobę Eucharystyczną”.

 

1988 r.

Usunięto gonty i dach kościoła pokryto blachą miedzianą oraz odświeżono kościół na zewnątrz i wewnątrz.

 

1989 r.

Jubileuszowe, uroczyste obchody rocznicy 200-lecia budowy kościoła.

 

1995 r.

19 kwietnia parafia udała się z pielgrzymką do Katedry gnieźnieńskiej, gdzie otrzymała relikwie Św. Wojciecha.

 

22 XI 1998 r.

Dekretem biskupa kaliskiego zostało ustanowione Diecezjalne Sanktuarium Świętego Wojciecha.

 

17 VIII 1999 r.

Na mocy dekretu biskupa kaliskiego przekazano parafię Cieszęcin ojcom Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.

 

1 VIII 2002 r.

Proboszczem i kustoszem sanktuarium zostaje mianowany o. Tadeusz Hojka SSCC.

 

9 VIII 2009 r.

Objęcie obowiązków proboszcza i kustosza przez o. Mariana Węsaka SSCC.

 

22 IX 2013 r.

Dożynki parafialne i dziękczynienie za nową podłogę, płot i remonty przy kościele.

 

6 VII 2014 r.

Objęcie obowiązków proboszcza parafii i kustosza Diecezjalnego Sanktuarium Św. Wojciecha przez o. Krzysztofa Wasiuka SSCC.

 

20 IV 2015 r.

Renowacja obrazu św. Wojciecha liczącego 225 lat z ołtarza głównego.

 

2017 r. – 2018 r.

Witrażowe stacje Św. Wojciecha.

 

1 V 2019 r.

Uroczystości odpustowe ku czci Św. Wojciecha połączone z obchodami jubileuszu 230. rocznicy budowy kościoła i 20. rocznicy przybycia do Cieszęcina zakonników Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.

 

3 VI 2019 r.

Renowacja ołtarza głównego dzięki o. Krzysztofowi Wasiukowi.

 

2 VII 2019 r.

Przekazanie Parafii Cieszęcin proboszczowi o. Tadeuszowi Hojce SSCC.

 

12 VI 2023 r. – 16 IX 2023 r.

Prace remontowe przy kościele niemal w połowie sfinansowane przez parafian.

 

Do 30 X 2024 r.

Gazowanie budynku kościoła przez firmę CORNECO.

Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Możesz w każdej chwili zmienić ustawienia cookies w swojej przeglądarce — blokować lub usuwać pliki cookies. Wyłączenie niektórych rodzajów cookies może ograniczyć funkcjonalność strony.